resolutions

6 sposobów na to jak dotrzymać postanowień noworocznych

Nieodłączną częścią cyklu Święta – Sylwester – Nowy Rok (poprzedzonego oczywiście solidną porcją kolokwiów i zaliczeń w grudniu) jest coroczny zwyczaj stawiania sobie noworocznych postanowień.

Jest on tak silnie ugruntowany w naszych umysłach, że nikt już nie zadaje sobie pytania, skąd się wziął, czy ma sens i dlaczego teraz, a nie w trzeci czwartek po pierwszej pełni księżyca w sierpniu. Po prostu jest i już, a jedyne pytanie jakie sobie zadajemy, dotyczy ich liczby. Jeśli w ogóle się nad nim zastanawiamy, bo są też tacy, którzy nie biorą udziału w corocznej zabawie w stawaniu się lepszym człowiekiem. Ten artykuł jest także dla Was!

Lepszy człowiek”, to brzmi dumnie

Każdy z nas ma gdzieś z tyłu głowy wizję idealnego ja, a ta przepaść, która dzieli nasze wyobrażenia o sobie i to co naprawdę sądzimy o nas samych powoduje odczuwanie dysonansu poznawczego.

(To takie nieprzyjemne, gryzące po kostkach i kłujące w brzuch uczucie, które za wszelką cenę staramy się zwalczyć – oprócz tego, że jest niemiłe, to jego towarzystwo na dłuższą metę powoduje szereg szkód. Zaczynamy racjonalizować na siłę, oszukujemy samego siebie, a także wpadamy w zły humor, a tego byśmy nie chcieli, prawda?)

Wysportowana sylwetka, zdrowe odżywanie, ograniczenie używek, czytanie większej liczby książek, nie marnowanie czasu przed komputerem (wyłącz tę zakładkę z fejsem!) – każdy wie o co w tym wszystkim chodzi, nawet ci z Was, którzy nie praktykują tego corocznego zwyczaju.

Jak lemingi

Postanowienia noworoczne to nic innego, jak oddolny zryw ludzkości do tego, by uczynić swoje życie lepszym. A przez to także życie naszych bliskich, w myśl zasady „Chcesz zmienić świat? Zacznij od siebie.”

I niestety, jak większość oddolnych zrywów pozostawionych samych sobie, skazana jest na porażkę. Czasem nawet 2 stycznia. Skąd Ty to znasz? W ten sposób jeszcze bardziej pogłębiamy swoją personalną przepaść i jeszcze mocniej pragniemy jej zasypania. Chcemy zmiany na lepsze, lecz nijak nie wychodzi.

Tak się składa, że Matka Natura zaprogramowała nas na opór wobec zmian. Na szczęście wyposażyła nas jeszcze w siłę woli, całkowicie do naszej dyspozycji. Czas wreszcie jej użyć.

Aby zwiększyć swoje szanse powodzenia, zaopatrz się w coś, co zapewni Ci przewagę. Czuj silną potrzebę. Miej wizję. Miej dobry plan. Podejdź do tego z pasją, a szansa na utrzymanie motywacji przez cały rok wzrośnie niebotycznie.

1. Skąd masz wiedzieć, czy idziesz dobrą drogą, skoro nie wiesz, gdzie chcesz dojść?

Zanim zabierzesz się za wyznaczanie celów, odpowiedz sobie na dwa pytania: Gdzie jesteś? Gdzie chcesz się znaleźć? Masz pewnie w życiu kilka obszarów, w których się realizujesz, funkcjonujesz także jako syn/córka, student/studentka, przyjaciel/przyjaciółka, brat/siostra, pracownik, szef, być może NZSiak. Nie pozwól, by poziom złożoności życia paraliżował Twoją zdolność do oceny swojej sytuacji.

Skup się zatem na pięciu rolach, które będą miały dla Ciebie najwyższy priorytet w przyszłym roku. I spokojnie wyznacz co w ramach tych ról chcesz osiągnąć. W ten sposób na samym początku nie tylko uzbroisz się w podstawowe priorytety, lecz również w ogólną wizję najbliższej przyszłości.

Grunt, że już nie zaczynasz z niczym.

2. Kwantyfikuj. I konsekwentnie się z tego rozliczaj

Chcesz czytać więcej książek? Dobry pomysł, ale bez konkretnej ich liczby masz ogromne pole do oszukiwania samego siebie. Chcesz zarabiać więcej? Określ dokładnie ile, a będziesz wiedział, kiedy możesz odtrąbić pełne zwycięstwo. Sukces motywuje – dokładnie zdefiniuj jego ramy, konsekwentnie do niego zmierzaj, a zyskasz potężne narzędzie w codziennej walce.

Wiesz już w jakim kierunku iść. I jak daleko przesuniesz się do przodu w przyszłym roku.

3. Miej to na piśmie

W życiu jak w biznesie, w ogólnym rozrachunku liczy się to, co zapisane czarno na białym. Zwróć uwagę, że praktycznie wszystko, co mocno kształtuje Twoje życie (studia, praca, zalegalizowane związki…), ma swoje potwierdzenie na piśmie. Spraw, by ten mechanizm działał na Twoją korzyść.

Przyzwyczailiśmy się, że rzeczy spisane na papierze traktujemy poważnie. Dlaczego by nie zacząć siebie traktować poważnie?

To co chcesz osiągnąć w ramach swoich priorytetowych życiowych ról wraz z resztą swoich celów na przyszły rok spisz czarno na białym. Drugorzędne znaczenie ma już, czy zapiszesz w chmurze, na komputerze czy w tradycyjnym notesie. Możesz też spisać sobie na kartce i zaczepić nad biurkiem.

Osobiście używam Evernote (synchronizuje się również z telefonem i ma swoją wtyczkę do Chrome’a, która przydaje się np. do zachowywania ciekawych artykułów).

4. Nie traktuj siebie jak leminga

To że „wszyscy wokół” postanowili sobie, że codziennie rano będą ćwiczyć nie znaczy, że Ty też musisz. Wyluzuj. Oczyść myśli. Spotkaj się z przyjaciółmi. Pobądź chwilę (ze) sobą, choćby przy ulubionym serialu.

Pomyśl, czy to naprawdę Twoje pragnienie, czy może to skrzywiona wersja oczekiwań innych wobec Ciebie. Masz tylko jedno życie – niby można żyć czyimś, ale po co?

5. Plany są niczym, planowanie jest wszystkim

Życie jakie jest, każdy widzi – co rusz zdarza się coś nieprzewidzianego. Wbij sobie do głowy, że plany będą ulegać zmianie, jeszcze przed przystąpieniem do ich sporządzania. Gdy sytuacja tego wymaga – nie zniechęcaj się, lecz dostosuj je do ciągle zmieniających się warunków. Stale aktualizuj! Nie po to też poświęciłeś/poświęciłaś kilkanaście godzin na uszeregowanie priorytetów, wyznaczenie konkretnych celów zgodnych z Twoim wymarzonym kierunkiem życia, żeby zaniechać całego przedsięwzięcia przy pierwszej okazji.

Dbaj tylko o to, by Twoje cele stale motywowały Cię do działania we właściwym kierunku. I pamiętaj, żeby były konkretne.

Nie oczekuj od siebie, że jesteś w stanie wszystko zaplanować od A do Z, życie lubi pisać własne scenariusze. Niemniej jednak, to od Ciebie zależy, czy zagrasz w nim tak, by doprowadzić do happy endu.

6. Zacznij już dziś!

I jeszcze jedno – postanowienia noworoczne zazwyczaj wprowadzamy w życie 1 stycznia, dzień po zabawie sylwestrowej. Tego samego dnia zazwyczaj budzimy się w środku dnia, zmęczeni, czasem z głową bolącą od hucznej imprezy. Nie potrzeba tu Sherlocka Holmesa, by stwierdzić, że nie nastraja to pozytywnie do szeregu pozytywnych zmian w naszym życiu. Wręcz zniechęca.

Wcielaj w życie postanowienia, gdy jesteś wypoczęty/wypoczęta. W pełni sił. Z solidnym zapasem pozytywnej energii. Na przykład teraz – „dziś” to podobno najlepszy dzień na wprowadzanie zmian w swoim życiu.

To dopiero początek

Sposobów jest rzecz jasna więcej, temat nie został wyczerpany celowo. Jakie Wy macie sposoby na dotrzymanie swoich noworocznych celów? Podzielcie się w komentarzach, być może przydadzą się innym Czytelnikom.

Michał Wrąbel

Michał Wrąbel

Michał Wrąbel

Student studiów magisterskich SGH, na co dzień wytrwały i niepoprawny optymista, nastawiony na szukanie rozwiązań i wyznający filozofię kaizen - również w życiu prywatnym. Główny strateg i mecenas Bloga NZS. Prywatnie zafascynowany internetowymi start-upami, psychologią społeczną i literaturą fantasy/sci-fi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *