lips-150003_640

Cienie i blaski pracy hostessy

Ostatnio przy okazji „obowiązków służbowych” wraz z koleżankami z biura zaangażowana byłam w drobną akcję związaną z Dniem Kobiet i jubileuszem jednego ze spektakli organizowanych przez moją firmę. Nasze działania polegały na rozdawaniu Paniom kwiatów oraz częstowanie widzów przygotowanymi na tę okoliczność cukierkami. W skrócie: byłyśmy typowymi hostessami – elegancko ubranymi oraz rozsyłającymi na prawo i lewo uprzejme uśmiechy. Przypomniało mi to nie tak dawne czasy, gdy chadzałam sobie na różne eventy w celu dorobienia do kieszonkowego. Historii śmiesznych, a także zdecydowanie mniej zabawnych, mogłabym przedstawić od groma, natomiast skupię się na plusach, minusach i stereotypach związanych z funkcją hostessy.

Zacznijmy od tego, kim właściwie jest hostessa i na czym polega jej praca. Wikipedia podpowiada, że jest to „przewodniczka oprowadzająca gości na targach, wystawach lub kobieta zajmująca się promocją produktów. Cechy hostessy to m.in.: atrakcyjny wygląd, umiejętność nawiązywania kontaktów z ludźmi, znajomość języków obcych oraz umiejętność znalezienia się w różnych sytuacjach”. Pierwsza część definicji się zgadza. Druga – nie do końca. Na szczęście agencje coraz bardziej profesjonalnie podchodzą do wyboru dziewcząt, które mają reklamować produkty ich klientów. Określają indywidualne cechy, które powinna posiadać oraz mniej lub bardziej wyspecjalizowane umiejętności. Naturalnie, im ważniejsze wydarzenie, tym lista wymagań jest dłuższa, ale i wynagrodzenie bardziej zadowalające. A pracując jako hostessa, naprawdę można nieźle zarobić! Przykładowo, na degustacji w markecie można wynegocjować 8-10zł netto za godzinę. Targi od 15zł w górę, z koniecznością posługiwania się językiem obcym od 25zł wzwyż. Czasem wynagrodzenie nie jest liczone od godziny i w ten sposób, za promocję np. alkoholu w klubie można zarobić np. 200 zł za cztery godziny.

Nie jest prawdą, że hostessa musi wyglądać jak dziewczyna z okładek magazynów o modzie. Owszem, prezencja jest istotna, ale nie bardziej niż na innych stanowiskach związanych z bezpośrednią sprzedażą. Podstawą do przyciągnięcia do siebie ludzi jest uśmiech i naprawdę potrafi on zdziałać cuda! Nikt nie podejdzie do ponuraka ze spuszczoną głową albo do naburmuszonej, choćby nawet niespotykanie pięknej hostessy. Uśmiech to magnes, który nigdy nie traci na swej mocy. Równie ważne jest to, aby osoba promująca produkty była schludna i czysta. Naturalny, delikatny makijaż (chyba, że innego wymaga akcja, ale wtedy na ogół do wystylizowania zatrudniane są specjalne osoby), jeśli strój własny, to na ogół określony jako niewyzywający. Czasem wymogiem są szpiki, ale jeśli akcja trwa długo, po określonym czasie jest przyzwolenie na zmianę obuwia na płaskie.

Niepodważalną cechą hostessy powinno być natomiast wygadanie. Ludzi trzeba zachęcić do zakupu, a samo stanie i częstowanie produktem niestety nie wystarczy. Warto jest opowiadać na temat reklamowanego artykułu, natomiast nie wszystko, co było napisane w niezbędniku od pracodawcy, lecz wybrane informacje, które mogą zainteresować danego klienta. Wbrew powszechnym opiniom, hostessa nie może być więc głupia. Jeśli chce być dobra w tym, co robi, powinna myśleć, analizować, przeliczać. Rozważać, próbować ulepszyć, wyjść z własną inicjatywą. Kilka razy spotkałam się ze stwierdzeniem, że dobre zlecenia można dostać dzięki wykraczającym poza normę kontaktom z szefem. Chyba przyjemniej je zdobyć dzięki profesjonalizmowi i dobrym wynikom sprzedaży?

Ogólnie rzecz biorąc, jest to dość przyjemne dorywcze zajęcie. Można porozmawiać, pośmiać się, poznać kogoś nowego. Z drugiej strony, warunki potrafią być naprawdę trudne. Miejsce akcji w wychłodzonym pomieszczeniu, pod otwartym dachem przy 30 stopniach, a uśmiech nie powinien schodzić z twarzy. Poza tym, jak wiadomo, praca z ludźmi potrafi być uciążliwa. Nie jest trudno spotkać kogoś naprawdę sympatycznego, ale po wielokroć zdarzają się klienci opryskliwi, zachłanni, albo zabawni – niestety tylko w swoim mniemaniu. Uważać trzeba zarówno na pracodawców, jak i koleżanki z „akcji” – kradzieże, drobne rzucanie kłód pod nogi to norma.

Z pewnością nie każda dziewczyna sprawdzi się na stanowisku hostessy. Ciekawe, kiedy wszystkie eventy zostaną opanowane przez takie panie:

Kinga Dolega

Kinga Dolega

Kinga Dolega

Najbardziej lubię się wysypiać i spotykać z innymi ludźmi (co niestety nie jest łatwe do pogodzenia). Interesuje mnie szeroko rozumiany PR i staram się rozwijać w tym kierunku. Na ogół nie wiem, czego chcę, ale jak już wiem, to chcę bardzo! Moje blogowe teksty będą dotyczyć przede wszystkim sfery rozrywki: przedstawień teatralnych, koncertów, imprez, filmów, które wywarły na mnie największe wrażenie (albo wręcz odwrotnie!) oraz innych możliwych ucieczek od szarej rzeczywistości.

4 Comments

  1. Pracowałam przez rok, regularnie co tydzień jako hostessa przy kampanii reklamowej polskiej firmy kosmetycznej. Plus był taki, że wiele miast „zwiedziłam” za darmo. „Zwiedziłam” oznacza że miałam tylko przyjemność podziwiania galerii handlowych i krajobrazów w drodze do i z powrotem. Jednak pozornie ta lekka praca wiele uczy- dystansu do siebie, walki o cel, mimo przeciwności, opanowania i przede wszystkim kontaktu z klientem.

  2. Według mnie, jest to bardzo dobre doświadczenie. Ja sama pracowałam jako kelnerka i hostessa. Nauczyło mnie to pracy z ludźmi, nawet tymi średnio miłymi. Poza tym można poznać fajnych ludzi, tak pozanałem jedngo z moich najlepszych przyjaciół :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *