recenzja filmu wróble blog NZS

Dojrzewanie po nordycku – recenzja filmu ,,Wróble”

Ostatniego dnia Warszawskiego Festiwalu filmowego mogliśmy zobaczyć islandzką produkcję w reżyserii Runara Runarssona pt. „Wróble”.

Na początek muszę przyznać, że film całkiem pozytywnie mnie zaskoczył. Nie jest to może temat oryginalny, a wręcz oklepany, ale mimo wszystko ogląda się go dosyć przyjemnie; twórca przedstawia nam swoją własną wizję na temat dojrzewania, a co się z tym wiąże – problemów typowego islandzkiego nastolatka z prowincji. Wszystko dopełnia gloryfikacja codzienności – liczne ujęcia ukazujące jedzenie obiadu czy oglądanie telewizji.

Jak już wspomniałam, całość jest całkiem przyjemna (mimo pesymistycznego, skandynawskiego charakteru, jest jednak parę poważnych zgrzytów – po pierwsze, często przydługie ujęcia, które, jak mniemam, miały nadać filmowi artyzmu. Drugą kwestią jest element, którego ewidentnym celem było wzbudzenie szoku, czyli scena seksu między nastolatkiem a korpulentną damą po pięćdziesiątce (dodajmy, że prawdopodobnie był to ktoś z rodziny). Miało to zapewne podkreślić inicjacyjny charakter filmu – w moim odczuciu wywoływało jedynie niesmak i zażenowanie.

Do atutów należy zdecydowanie muzyka, która nadawała ujęciom charakter oraz zdjęcia, dzięki którym mogliśmy się delektować pięknem islandzkiej przyrody.

Tak jak i inne filmy na „Warsaw Film Festival”, tak i „Wróble” mogły się poszczycić wzorową frekwencją. Poszukiwanie, zainteresowanie tym, co inne, nowe, czy po prostu zwykły snobizm, który nakazuje aprobatę do filmów z etykietką „artystyczny”. Odpowiedź na pytanie co zachęca warszawiaków by spędzać niedzielne popołudnia na produkcjach tego typu pozostawiam otwarte.

Agnieszka Branicka
Prawie Kino NZS UW

Prawie Kino

Prawie Kino

Cykl nieodpłatnych pokazów filmowych organizowanych przez Niezależne Zrzeszenie Studentów - największą ogólnopolską organizację studencką

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *