Dziennikarz Rafał Otoka-Frąckiewicz opowiada Jakubowi Wiechowi o pracy dziennikarza w Polsce

Dziennikarz ma pisać o wszystkim, co wie

Jakub Wiech: Kto to jest dziennikarz?

Rafał Otoka-Frąckiewicz: Kiedy studiowałem na wydziale dziennikarstwa, takie pytanie padło na jednych z pierwszych zajęć. Pewna studentka powiedziała wtedy przejętym głosem: dziennikarz to osoba, która niesie kaganek oświaty społeczeństwu. Pamiętam, że styl w jakim zaprezentowała swoje zdanie był mocno karykaturalny, ale w sumie miała rację.

Jest tez inna szkoła. Ostatnio miałem spotkanie z panem Rolickim z byłej ,,Trybuny” i mówił on o obowiązkach dziennikarza, które- według niego- polegały na nie pisaniu o tym czy o tamtym. Osobiście uważam, że dziennikarz jest od tego, żeby pisać o wszystkim, co wie. Dowiadywać się jak najwięcej, kumulować wiedzę, dawać ludziom czyste fakty do przetworzenia. Inaczej to nie ma sensu, a dziennikarz zamienia się polityka.

JW: Czyli dziennikarz ma przekazywać informacje? Bez komentarza od siebie, bez ich przetwarzania, bez załączania pewnej dodatkowej wiedzy?

ROF: To zależy. W Polsce- niestety- przyjęło się, że media robią show z byle informacji. Jest, załóżmy, dziura w chodniku- nie podaje się wtedy prostego komunikatu, tylko dodaje się, że jest dziura w chodniku, bo Kaczyński czy Tusk coś tam spartolił. Poza telewizją Trwam, którą obserwuję od jakiegoś czasu, a która prezentuje „czyste” fakty, nie ma w Polsce normalnych mediów, po prostu przekazujących informacje. Tak, żeby odbiorca mógł się o czymś dowiedzieć i sam wyciągnąć z tego wnioski. Sprzedawana jest nachalna propaganda, w dodatku, ze wszystkich stron.

JW: Właśnie, propaganda. Chciałbym zapytać o niezależność dziennikarzy. Jak radzą sobie oni w czasie przesileń politycznych, takich jak np. w roku ubiegłym?

ROF: To zależy od ich wydawców.

JW: Czyli wszystko zależy od tego, kto im płaci?

ROF: W Polsce wszyscy wydawcy są związani z jakąś partią polityczną, co jest jednym wielkim skandalem. Nie liczy się to, czy materiał jest interesujący, ma potencjał cytowania. Ważne jest czy idzie po linii reprezentowanej przez dany tytuł.

JW: A jak wygląda kontakt dziennikarza z polityką? Gdzie przebiega ta linia, której nie można przekroczyć? To podchwytliwe pytanie, wiem, że był pan asystentem pani poseł Pawłowicz.

ROF: Tak, i Janusza Korwina-Mikkego. Ale zarówno w jego przypadku, jak i w przypadku pracy z panią poseł Pawłowicz, podszedłem do tego czysto zawodowo. To było zlecenie- ktoś potrzebował relacji, na przykład z podróży Korwinolotem, i to było czysto komercyjne. W żadnym razie nie przeszkadzało mi to w opisywaniu tych osób w tym czy innym świetle, zarówno wcześniej jak i później. Czysta komercja. Nie wiem, czy jeszcze będę brał takie zlecenia, bo to strasznie wycieńczające intelektualnie i fizycznie. Chociaż patrzenie na polityka z bliska było też bardzo pouczające i otworzyło mi oczy na wiele spraw. Natomiast ja mogę mówić tylko za siebie. Nie wiem, jakie inni mają układy z politykami i wydaje mi się, że nie chcę wiedzieć.

JW: A jak dziennikarze radzą sobie w obecnej cywilizacji medialnego spektaklu?

ROF: Polityka to jest show-biznes. Ludzie, w większości przypadków, tego nie rozumieją, a tymczasem ktoś robi show, gra na ich emocjach, po czym na tym zarabia. W polityce chodzi głownie o nie. Jeżeli dany kraj jest biedny- tak jak przez długie lata Polska – to politycy w pierwszym rzędzie dbają o siebie. Kiedy stają się dostatecznie zamożni, to nie muszą już kraść, wtedy pojawia się szansa, że spojrzą szerzej, dbając o coraz szersze społeczności, jednak w pierwszym rzędzie będzie to wciąż ich żelazny elektorat. Tu na plus należy zaliczyć ostatnie działania obecnej partii rządzącej, która swoimi programami dociera do wszystkich. Jednak na poziomie obsadzania stanowisk wciąż liczy się wierność partii a nie kompetencje.

A jak sobie radzą dziennikarze? Świetnie sobie radzą! Ktoś bardziej bezczelny i wyszczekany robi karierę. Ci, którzy wiedzą, że to jest show, świetnie prosperują. Na pierwszych stronach brylują pewni siebie gadacze. Nie muszą mieć nic konkretnego do powiedzenia, ważne, żeby ładnie wyglądali, nie seplenili i nie zaciągali odbiorców na zbyt głębokie wody.

Media straciły rolę kulturotwórczą. Nie uczą już ludzi dobrego czytania czy dobrego pisania. Stały się byle jakie. Ale to nie jest przypadłość wyłącznie polska- tak się dzieje na całym świecie. Niemniej, trzeba o tym mówić- uważam, że w Polsce może mieć swój początek pewien renesans kultury.

JW: A propos renesansu i odnawiania się. W ostatnich miesiącach obserwować możemy pewnego rodzaju ,,młynek”. Osoby związane w jakiś sposób z nową władzą, udzielające się wcześniej w ,,podziemiu”, czyli głównie w mediach społecznościowych, teraz zaczynają być dziennikarzami dużego formatu, a z kolei niegdysiejszy ,,mainstream” przechodzi na opuszczone przez nich pozycje. Dlatego chciałbym zapytać: czy żeby zostać dziennikarzem w Polsce trzeba się po prostu wstrzelić w koniunkturę?

ROF: Chyba wiem, o czym mówisz i mogę to skomentować jednym zdaniem: duża część resortowych dzieci w mediach została zastąpiona przez resortowe dzieci, tylko, że te z przeciwnej strony barykady. Z drugiej strony, pojawiły się nowe talenty- ludzie w wieku lat mniej więcej trzydziestu, czterdziestu, którzy sami wyrobili sobie markę. Są to między innymi Krzysztof Stanowski i Marcin Makowski.

To przykłady ludzi, którzy dzięki temu, że dużo pracują i robią ciekawe rzeczy, zyskali popularność w Internecie. I to się przełożyło na ich sukces w mediach, powiedzmy, klasycznych. Tylko, że te media klasyczne czeka srogi koniec- one idą w dół od dekady, gdyż są po prostu niekompetentne i nudne. Po co mam kupować rano gazetę, skoro zawarte w niej są informacje z ubiegłego popołudnia? W Internecie wszystko jest aktualizowane na bieżąco.

Mam taką wizję, że to może się zmienić w najbliższych latach za sprawą dziennikarzy niezależnych, którzy stojąc po środku tego wszystkiego, mogą wykorzystać crowdfunding do finansowania swojej pracy. Poprzez przeniesienie źródła dochodów poza strukturę mediów, możemy mieć do czynienia z bardzo ciekawą sytuacją. Wyobraźcie sobie, że ludzie opłacają swojego dziennikarza- lubią go czytać, szanują go, więc każdy czytelnik wpłaca mu w poczet ,,pensji” 5-10 złotych miesięcznie. Przy odpowiednio dużej bazie czytelników taki dziennikarz będzie mógł mieć w nosie wydawców. To oni będą za nim biegać, nie na odwrót.

Problemem w Polsce nie jest brak wolności słowa- ta wolność jest. W Polsce nie ma wolności zarabiania na mówieniu jak jest. Na bazie tego pomysłu mogą powstać media niezależne od polityków. Zobaczcie co się stało z prasą prawicową- oni przez całe lata słyszeli, że nie dostają żadnych reklam, bo ,,nie są targetem”. A gdy PiS doszedł do władzy, to redakcje te zaczęły wręcz w reklamach pływać. To jak, nagle się target zmienił, no chyba nie? Media w Polsce są po prostu skorumpowane przez politykę.

JW: Pan kiedyś został określony dziennikarzem skrajnie prawicowym…

ROF: Ja? (śmiech)

JW: Wtedy również to pana rozbawiło. Chciałbym zapytać o takie ,,etykietowanie” dziennikarzy. Jak mogą oni radzić sobie z przyklejanymi nieustannie metkami?

ROF: Śmiejąc się z nich! Rozumiem, że mówisz o moim spotkaniu z człowiekiem z Krytyki Politycznej, który widząc mnie pierwszy raz na oczy, na ,,dzień dobry” wyjechał z tekstem, że ,,skrajna prawica się pojawiła”. Rzucanie takiej inwektywy jest dość sprytne, bo pozycjonuje przeciwnika, jeżeli ten nie wie jak sobie z tym poradzić. To jest poziom debaty, którego nie przyjmuję. Niestety, ci ludzie biorą to na poważnie. Epitety typu ,,faszysta”, ,,ruski agent” są przez nich brane na poważnie. Przez długi czas myślałem, że to są żarty.

Ale na szczęście, to już chyba nie działa tak, jak kiedyś. Teraz nawet bycie faszystą jest modne.

JW: Nawiązując do różnych epitetów: czy będąc dziennikarzem w Polsce niebezpiecznie jest używać tak ostrych, jednostronnych sformułowań? Czy pan, posługując się niektórymi, nie obawia się, że ktoś kiedyś może je wziąć b a r d z o na serio?

ROF: Ludzie biorą to na serio. Prowadziłem profil Pitu-Pitu, który został zlikwidowany, bo jakieś barany z lewicy wzięły na serio notki a propos imigrantów. Oni są niebezpieczni, bo oni są głupi. Pitu-Pitu zostało skasowane po słynnej notce a propos remontu baraków w Birkenau. Nawiązywała ona bezpośrednio do tego, że Niemcy uruchomili na nowo baraki w Buchenwaldzie i Dachau- skierowano tam imigrantów! Wyobraźcie sobie, że chłopcy, którzy tak głośno protestowali przeciwko temu wpisowi, nie słyszeli nigdy wcześniej o Buchenwaldzie i Dachau.

JW: Naprawdę? Da się?

ROF: No! Kiedy spytałem ich (to była rozmowa publiczna) ,,Ale słyszałeś o Buchenwaldzie i Dachau?” odpowiedziano mi: ,,A co Buchenwald i Dachau mają wspólnego z nazizmem?”. To jest brak wiedzy.

Etykietki się pojawiają, bo ludzie nie zadają sobie trudu, żeby się uczyć, żeby coś zgłębić. I to jest podstawowy problem. Dotyczy to zresztą wszystkich stron naszego dyskursu politycznego. Syndrom oblężonej twierdzy to jeden z głównych jej problemów. Jestem jednak dobrej myśli. Podział na prawicę i lewicę pada na naszych oczach, a Internet dawno stał się już medium dzięki któremu nie trzeba uczestniczyć w partyjnych wojenkach umożliwiając łajanie wszystkich niezależnie od koloru sztandaru.

Spadek czytelnictwa tradycyjnej prasy widzę właśnie tutaj. Klasyczne media stały się nudne, przewidywalne, a co najważniejsze nie dostarczają istotnych informacji. Jeśli wreszcie tego nie zrozumieją wszystkie wzorem Wyborczej zamienią się w tabloidy dla plebsu. Popyt na  poważną prasę potrafiąca dotrzeć do szerokiego odbiorcy moim zdaniem istnieje, a rynek ten czeka na swojego odkrywcę. Nie będzie to jednak, żaden z głównych obecnie graczy.

*fot. Bartek Seweryński

Jakub Wiech

Jakub Wiech

Miłośnik literatury i kina. Uwielbia wertować półki antykwariatów w poszukiwaniu dzieł, o których nikt już nie pamięta. Skupiam się głównie na przerzucaniu mostów między różnymi dziedzinami kultury i sztuki, badam więc związki literatury i kina, kina i malarstwa, malarstwa i poezji... i tak bez końca!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *