the-ball-488710_1280

Koniec „Ery Wyspiarzy”?

Minione tygodnie były dla największych lig piłkarskich w Europie ostatnim przystankiem w wyścigu po laur Mistrza. Można rzec, że bez większych niespodzianek: w Niemczech nie zawodzi FC Bayern, w Hiszpanii w pojedynku Real Madryt kontra FC Barcelona zwyciężają tym razem Katalończycy, we Francji nieprzerwanie dominuje stołeczny PSG, a na Wyspach Chelsea FC odnosi sukces kosztem obu ekip z Manchesteru.

Warto jednak zauważyć,  że oczy piłkarskiego świata zwrócone są na naszych zachodnich sąsiadów, gdzie Pep Guardiola buduje sportową potęgę, na hiszpańskie El Clasico, które zachwyca jak zawsze oraz na Francję, gdzie przebogaci właściciele klubu z Paryża kupują za olbrzymie pieniądze piłkarskie gwiazdy. Kogoś brakuje w tym zestawieniu? Oczywiście. Gdzie są Anglicy? Wciąż widzimy ich w ścisłej czołówce, jednak nie na pierwszym piłkarskim planie. Czy faktycznie tak jest? I jeśli tak, to dlaczego? Przyjrzyjmy się statystykom.

Faza grupowa Ligi Mistrzów w skończonym właśnie sezonie 2014/15 gościła aż 4 drużyny z Wysp Brytyjskich: Arsenal FC, Chelsea FC, Manchester City oraz Manchester United. Do fazy play-off awansowały 3 z nich i wszystkie z tych drużyn zakończyły batalię o europejski laur na tej rundzie. Jak było w poprzednich latach? W sezonie 2013/14 wszystkie 4 drużyny awansowały do fazy play-off, 2 z nich awansowały do ćwierćfinału, a jedna (Chelsea FC) odpadła dopiero po zaciętym boju z Atletico Madryt w półfinale. Rok wcześniej tylko dwie drużyny awansowały z fazy grupowej i odpadły w kolejnej rundzie. Sezon 2011/12 to wieli sukces Brytyjczyków – historyczne zwycięstwo Chelsea FC po wykorzystanej „jedenastce” Didiera Drogby w ostatniej turze rzutów karnych (1:1 w doliczonym czasie gry). Koneserzy pamiętają na pewno sezon 2008/09, kiedy to angielski finał (Chelsea FC – Manchester United) poprzedziła obecność aż 3 na 4 drużyn w półfinale Ligi Mistrzów.

Po zsumowaniu liczby angielskich drużyn w poszczególnych fazach LM i podzieleniu tej liczby przez liczbę drużyn z Anglii w danej fazie otrzymano współczynnik obecności Brytyjczyków w znaczących fazach Ligi Mistrzów w ostatnich 8 latach. Jak widać trudno o utrzymanie formy z lat 2007-2009.

Współczynnik awansu angielskich drużyn piłkarskich do wyższych faz rozgrywkowych w europejskich rozgrywkach

Współczynnik awansu angielskich drużyn piłkarskich do wyższych faz rozgrywkowych w europejskich rozgrywkach w latach 2007 – 2015

Trudno jest jednak oceniać narodowe aspiracje i osiągnięcia Anglików przez pryzmat klubowych drużyn występujących w ich rodzimej lidze. Wynika to faktu, że (niestety) coraz więcej obcokrajowców stanowi o sile Premier League. W 1992 roku podczas inauguracji sezonu na boisku pojawiło się 13 obcokrajowców. W 2012 roku łączną liczbę piłkarzy spoza Wysp Brytyjskich szacuje się na około 250. To pokazuje bardzo obrazowo, jak niewymierną oceną są tylko rozgrywki ligowe. Spójrzmy więc na dokonania reprezentacyjne Synów Albionu.

Dwa największe międzynarodowe turnieje piłkarskie dla drużyn narodowych to Mistrzostwa Świata oraz Mistrzostwa Europy. Na Mundialu od 2000 roku reprezentacja Anglii nie awansowała do wyższej rundy niż ¼ finału (dwukrotnie w latach 2002 i 2006, 1/8 finału w roku 2010 i brak awansu z fazy grupowej w roku 2014). Co więcej, ranking FIFA również uwidacznia formę Wyspiarzy w ostatnich latach:

Ranking FIFA angielskiej drużyny narodowej w piłce nożnej w latach 2000 - 2014

Ranking FIFA angielskiej drużyny narodowej w piłce nożnej w latach 2000 – 2014

Jak widać, najwyższe pozycje w rankingu notowano w latach 2008-2012, co pokrywa się z formą drużyn angielskich na europejskich boiskach.

Jeśli chodzi o Mistrzostwa Europy, również nie można mówić o sukcesach w ostatnich latach. Osiągnięcia Anglików w latach 2000 – 2015 prezentują się następująco: w roku 2000 gra w fazie grupowej bez awansu do kolejnych faz, 2004 to tylko ćwierćfinał rozgrywek w Portugalii,  rok 2008 to brak obecności angielskiej drużyny w finałach Euro (wielkie rozczarowanie po bardzo nieudanych eliminacjach), a rok 2012 na polskich i ukraińskich boiskach obfitował w ćwierćfinał Euro.

Domniemany koniec „Ery Wyspiarzy” nie jest niczym zaskakującym i trudnym do przewidzenia. Ba, proces ten rozpoczął się kilka lat temu i ulega ciągłemu procesowy pogłębienia. Chociaż wyniki drużyn z Wysp Brytyjskich na arenie światowej pozostawiają wiele do życzenia, każdy kibic piłkarski potrafi docenić piękno angielskiego futbolu. Nie ma bowiem nic przyjemniejszego w świecie emocji sportowych, niż potyczki na angielskich boiskach – twarda męska gra, doskonałe ustawienia taktyczne, najlepsi zawodnicy. Co więc stoi na przeszkodzie, aż wreszcie Brytyjczycy znów zajmą miejsce na podium europejskich i światowych zmagań? Może wcale nie regres umiejętności, może przyszedł czas,  żeby inni dopadli długo niedościgniony wzór.

Mateusz Toczko

2 Comments

  1. W ostatnim sezonie w LM występował Manchester United? Ojojoj błąd ogromny – wystarczy przypomnieć sobie, które miejsce zajęli w EPL (7). Skończyła się era SAFa i zespół stracił swój silnik. Na miejsce United w lidze mistrzów wskoczyl, po niespodziewanie dobrym sezonie, Liverpool 😉

    1. Sylwia, dziękuję za zwrócenie uwagi! Oczywiście Manchester United w zeszłej edycji nie zakwalifikował się do Ligi Mistrzów.
      Dodaje to jednak jeszcze większego „smaku” lidze – nie ma żadnej pewności, która z drużyn awansuje do europejskich pucharów. Kiedyś w ciemno można było obstawiać „Elite Four” (Manchester United, Chelsea FC, Liverpool FC i Arsenal FC). Dzisiaj, po inwestycjach finansowych do tego grona dołączył Manchester City, a również takie zespoły jak Tottenham, Everton czy fenonem ostatnich sezonów – Southampton depczą im po piętach. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *