Lublin, Zamek - Ewa Urban

Lublin – moje miasto

Nie urodziłam się Lublinie, pewnie niebawem się stąd wyprowadzę. Mimo to, z całą pewnością mogę stwierdzić, że w Lublinie dorosłam – dlatego zawsze z dużym sentymentem i szczerą sympatią będę tam wracać. Czuję się częścią wielokulturowego #MiastaInspiracji. Chciałabym Wam opowiedzieć historię, którą kilka lat temu ktoś mi przekazał i pokazać miejsca, w które mnie zabrano, a przy okazji sprzedać kilka miejsc na studencką kieszeń.

Lublin nad łąką przysiadł.
Sam był –
i cisza.

Józef Czechowicz
fragment z „Poematu o mieście Lublinie „

Nazwa miasta pochodzi od nazwy osobowej Lubla, która została utworzona ze staropolskiego imienia Lubomir, przez dodanie do niej przedrostka –la[1]. Z dużym prawdopodobieństwem możemy przypuszczać, że w staropolskiej formie Lubla z przyrostkiem dzierżawczym –in dała nam nazwę – Lublin.

U krańca Lublina czworokąt czarny,
szumem poemat wiatrów skanduje.
Klony, brzeziny, kasztany, tuje
obsiadły wyspę umarłych.

Józef Czechowicz
fragment z „Cmentarz lubelski”

Cmentarz przy ulicy Lipowej leży na obszarze dawnej wsi Rury i stanowi pomnik wielokulturowego miasta – pierwszym z brzegu jest cmentarz ewangelicki, drugim prawosławny, trzecim katolicki. Przy samym wejściu na cmentarz katolicki spotykamy grobowce, które granica między częścią katolicką a ewangelicką dzieli mogiłę na pół – są to groby mające członków należących do obu tych wyznań. Mieszkańcy Lublina często odwiedzają groby bliskich oraz wielkich zasłużonych obywateli takich jak: Józef Czechowicz, Konrad Bielski, Wacław Gralewski i Tomasz Miernowski… . [2] <KLIK>

Lublin - Marzena Przeworska

Lublin – Marzena Przeworska

Przewodniczący sądu diabelskiego na znak swojej bytności położył na stole rękę i wypalił na blacie jej ślad. Po zatwierdzeniu wyroku czarty szybko opuściły Trybunał.

W 1637 r. w Trybunale Koronnym toczył się wielce niesprawiedliwy proces ubogiej wdowy z bogatym magnatem. Sędzia rozpatrujący tę sprawę wydał wyrok krzywdzący dla biednej wdowy. Zrozpaczona kobieta z żalem wykrzyczała, że gdyby ją diabli sądzili, a nie ludzie, to sprawiedliwszy wyrok by wydali. Jeszcze tej samej nocy do Trybunału zjechali się obcy sędziowie w pąsowych szatach, obsiedli stół prezydialny i wywołali sprawę wdowy. Pisarz sądowy zauważył, że spiczaste rysy i złe oczy sędziów mają w sobie coś diabelskiego, a ich krucze włosy maskują ukryte rogi. Rzeczywiście, nie byli to zwykli sędziowie, a szatani, których Bóg zesłał na powtórne osądzenie sprawy. Po burzliwych obradach wydano wyrok na korzyść wdowy, wówczas Chrystus Trybunalski zapłakał krwawymi łzami nad złością ludzką od szatańskiej gorszą i odwrócił głowę. Przewodniczący sądu diabelskiego na znak swojej obecności położył na stole łapę i wypalił na blacie jej ślad. Po zatwierdzeniu wyroku czarty szybko opuściły Trybunał. Krucyfiks przeniesiono do kaplicy w Kolegiacie, gdzie odbyło się uroczyste nabożeństwo błagalne. Dziś można go oglądać w Katedrze. Zaś stół z wypalonym śladem diabelskiej łapy zachował się dotąd i bywa oglądany przez wycieczki w muzeum na Zamku Lubelskim.

Lublin, Zamek - Marzena Przeworska

Lublin, Zamek – Marzena Przeworska

Przechadzając się Starym Miastem, nieopodal Bramy Krakowskiej, wśród dziesiątek klimatycznych restauracji i knajpek spotykamy Czarcią Łapę, która jest jedną z najpopularniejszych restauracji w mieście. Nie jest najbardziej studencką opcją na obiad, ale za to przepyszną! Poleca to miejsce na romantyczną kolację (koszt od 50-80 zł za dwie osoby).

W ciemnym wnętrzu jest smugą białawego szkliwa.
Nie wiadomo, jak taka barwa się nazywa.
Chodzi, chodzi w ciemnościach
ruchomy światła korytarz,
jakby noc palcem srebrnym wodziła niebieska
po gotyckich łuków smukłości,
po freskach.

Józef Czechowicz
fragment z „Kościół Świętej Trójcy na zamku”

Kaplica Trójcy Świętej na Zamku Lubelskim jest unikalnym zabytkiem sztuki średniowiecznej w Europie. Freski, pokrywające niemal całą powierzchnię sklepień i ścian, zostały ufundowane przez króla Władysława Jagiełłę. Nie znamy daty rozpoczęcia prac, wiemy jedynie, że zostały ukończone w dzień św. Wawrzyńca, 10 sierpnia 1418 roku. Wnętrze kaplicy wykonano w technice fresku. Polegała ona na nanoszeniu roztartych z wodą barwników na mokrą zaprawę wapienną, do której dodano włókna lnu i słomy. <KLIK>

Lublin, Katedra - Ewa Urban

Lublin, Katedra – Ewa Urban

Rozciągające się od Bramy Krakowskiej po Bramę Grodzką (tuż przed Zamkiem Lubelskim) Stare Miasto kusi turystów nie tylko feerią barw i architekturą, ale również bogactwem różnorodnych restauracji mieszczących się w starych kamienicach. Każdy budynek ma tutaj piękną historię, np. Kamienica Konopniców była odwiedzana przez cara Wasyla Szujskiego z braćmi Dymitrem i Iwanem (Sejm do Warszawy w 1610 r.), króla szwedzkiego Karola XII (1703 )oraz cara Piotra Wielkiego (1707). Dziś każdy z nas może poczuć historię tego miejsca sącząc studenckie trunki w restauracji „Gramofon”. Takich miejsc na Starym Mieście mamy dziesiątki :). Na chwilę przeniesiemy się w rejon ścisłego centrum Lublina, gdzie po historycznej wycieczce możemy coś zjeść w studenckim klimacie, czyli smacznie i niedrogo. Wśród moich znajomych od lat furorę robi Pyzata Chata przy ul. Okopowej 5 gdzie za 10 złotych można dostać ogromny obiad. Niewiele drożej i równie smacznie można zjeść w barze 1Eden naprzeciw wieżowca KUL-u. Gdzie wieczorem wyjść ze znajomymi? Na mecz do Astorii, ciekawe spotkanie bądź wieczorek tematyczny do baru PixDrzwi. W centrum zajdziecie kilka modnych klubów, gdzie bawią się studenci. Mamy już plan wycieczki – teraz pora zaplanować nocleg. Najtaniej na podłodze u znajomego :) Polecam własną! Do tej pory nikt nie narzekał. Dla lubiących wygodę proponuję noclegi w akademikach UMCS-u – cena waha się od 19-40 zł za noc.

Tak wygląda Lublin, który pokochałam. Przygotowując się do tego wpisu rozmawiałam ze znajomymi o tym, jak opisaliby miasto. Najciekawsze jest to, że każdy nas widzi je inaczej (przez pryzmat klubów, knajpek, starych kin, ruin kamienic…). Ta wycieczka uświadomiła mi jedno – miejsca tworzą ludzie, a ja w Lublinie poznałam najlepszych, najbardziej szalonych przyjaciół i znajomych, m. in. w NZS-ie.

[1] Kazimierz Rymut, Nazwy miast Polski, b.m. 1987, s. 133.
[2] Maria Antonina hr. Ronikierowa, Ilustrowany przewodnik po Lublinie, Lublin 1992, s. 107–108.

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *