stop drugs (2)

Marihuana – a komu to potrzebne?

 Słynna na cały świat, mityczna wręcz marihuana. Jest sakramentem dla rastafarian – niektórzy z nich próbują nawet przytaczać cytaty z różnych historycznych ksiąg na dowód wspaniałości tego zioła. Jednak przez wielu niesłusznie jest kojarzona głównie z reggae. Przecież nie każdy fan tej muzyki musi palić! Z kolei nie wszyscy amatorzy tej rośliny są słuchaczami jamajskich brzmień. W rzeczywistości zdarzyło się zapalić chociaż raz przedstawicielowi niemal każdej grupy społecznej. Jak jest z tym naprawdę?

Zacznijmy od strony medycznej. Odróżnić można dwa główne typy – Indica i Sativa. Pierwszy uspokaja oraz powoduje senność i błogi stan. Ten drugi pobudza i człowiek po nim nie może wręcz usiedzieć w miejscu. Konkretny stan w jaki się wpadnie zależy tylko i wyłącznie od tego jaki rodzaj pochłonie się z dymem – mitem jest to, że będziemy się zachowywać tak albo inaczej, ponieważ mamy w danym momencie określone samopoczucie. Innym złym przeświadczeniem jest to, że marihuana powoduje halucynacje – owszem, może zdarzyć się, że osoba, która pali pierwszy raz  widzi samochody na niebie albo zaczyna surfować po morzu, ale są to tylko subiektywne wrażenia działające głównie na zasadzie placebo.

Czy trudno jest w Polsce uzyskać bezpośredni kontakt z marihuaną? Bardzo łatwo. Wystarczy pojawić się na pierwszej-lepszej imprezie, która odbywa się w prywatnym domu, czy w plenerze. Wtedy może się zdarzyć, że nawet jeśli ktoś nie planował nigdy zapalić, robi to. Powodów zmiany decyzji może być wiele. Jednym z najczęstszych jest najzwyczajniejsza chęć sprawdzenia jak ten specyfik działa – wszak eksperymenty są domeną ludzką. Zdarza się również, że ktoś zaciąga się po długich namowach znajomych.

A teraz nieco o skutkach „zioła”. Jednorazowe, czy nawet kilkukrotne zapalenie, co prawda nie powoduje trwałych zmian w umyśle, ale przez około dwa miesiące po bezpośrednim kontakcie człowiek utrzymuje się w specyficznym stanie – choć dużo zależy od jakości i ilości specyfiku jaką się przyjmie. A co dokładnie powoduje ta roślina? Ospałość, słabą pamięć, brak koncentracji i motywacji. Jeśli zaciąga się regularnie wymienione tutaj skutki mogą zostać na stałe przypisane do danego człowieka. A do tego dodać można choroby psychiczne, czy po prostu spadek inteligencji, który w skrajnych przypadkach kończy się tym, że człowiek zostaje tzw. „warzywem” i nie pamięta czy wczoraj oglądał ten mecz w telewizji, na który czekał tyle czasu.

Czy warto więc próbować? Raczej nie zaimponuje się tym swojemu otoczeniu, szczególnie że tak jak wspomniano – niemal każdy kto chce, może wejść w posiadanie zioła. Nie jest mitem to, że kontakt z miękkimi narkotykami jest wstępem do twardszych. Nie musi tak być, ale może. Z reguły osoby palące marihuanę nie myślą o niczym więcej i faktycznie na tym się kończy. Jednak przebywając w pewnym gronie osób ma się o wiele łatwiejszy dostęp do tych twardszych narkotyków. Prawdopodobieństwo ich spróbowania jest więc większe i często trzeba dużej asertywności aby odmówić.

Bo niby marihuana relaksuje i dlatego warto ją zapalić? Naprawdę nie znasz innych, dobrych sposobów na odstresowanie się po ciężkim dniu? Czy w tak bogatym w różnego rodzaju rozrywki dzisiejszym świecie jedyną rzeczą dzięki której się resetujesz to używki? Spróbuj czegoś innego – pójdź na basen, obejrzyj film, pomedytuj, ale nie pal!

Wyżej wymienione, powszechnie znane fakty pozwalają spojrzeć na zjawisko „jarania ganji” holistycznie – a więc również od tej drugiej, ciemniejszej strony. Na koniec jeszcze krótki opis sytuacji prawnej. Kilka lat temu za posiadanie (bycie pod wpływem jest zawsze legalne) choćby najmniejszej ilości marihuany miało się do czynienia z wymiarem sprawiedliwości – i zazwyczaj za pierwszym razem otrzymywało się wyrok w zawieszeniu na kilka lat. Obecne prawo mówi, że jeśli zostałeś złapany i wskażesz źródło, dzięki któremu zdobyłeś na własność ten narkotyk, jesteś wolny. Ma to zapobiec wikłaniu się w sprawy karne normalnych, uczciwych ludzi – studentów, rodziców, pracowników – którzy chcieli raz spróbować. Ma to też umożliwić łatwiejsze schwytanie dealerów. Jest to pewnego rodzaju zdrowy kompromis pomiędzy całkowitą legalizacją, a surowymi i nieuchronnymi karami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *