Generation_Y

Młodzi pracownicy i przedsiębiorcy. Nowe pokolenie.

Tematyka debaty publicznej ostatniego czasu oscylowała wokół dokonań i przemian ostatniego dwudziestopięciolecia. Nie brakowało przemówień, analiz i komentarzy. Wystąpienia z najważniejszych mównic w kraju łączyło słowo sukces, nie brakowało też opinii krytycznych. Zza granicy nadlatywały wyrazy uznania wraz z nobliwymi oficjelami.

Głos zabierano głównie przy próbach podsumowania przemian politycznych i ustrojowych, natomiast realia gospodarcze cieszyły się mniejszym zainteresowaniem komentatorów w studiach telewizyjnych. Szkoda jest tym większa, gdy uzmysłowimy sobie, że jest to ciągły proces dostosowywania się polskich pracowników, konsumentów i przedsiębiorców do realiów gospodarki rynkowej po upadku socjalizmu. Najważniejsza karta pozostaje jednak nieodkryta.

Ku nowemu

Ostatnie ćwierćwiecze to przede wszystkim czas kształtowania się nowego pokolenia Polaków, nieznającego empirycznie realiów Polski Ludowej, a więc dzieci lat dziewięćdziesiątych, nastolatków obserwujących zmagania swoich rodziców w nowej rzeczywistości, a w końcu młodej generacji wchodzącej na rynek pracy. Dzisiejsi dwudziestoparolatkowie.

W publicystyce wrze. „Pokolenie stracone”, „pokolenie nic”, „generacja praktyk”. To tylko niektóre z popularnych określeń. Prawdziwą burzę wywołał wywiad z premierem Mario Montim dla Corriere della Sera, gdzie w klarownych słowach spisuje młodych Włochów na straty.

Kryzys mający początek w 2008 roku, a w efekcie długotrwałego spowolnienia koniunktury, objawiał się najszczególniej w postaci wywieszonych tabliczek przed dużymi, zadbanymi domami: na sprzedaż, okazyjnie, całe dzielnice. To jednak inna opowieść. Najistotniejsze dla osób wchodzących na rynek pracy są dane o tworzeniu nowych stanowisk i rotacji. W ostatnich latach miejsc tych nie tworzono, trend był przeciwny. W wyniku światowych trudności ekonomicznych likwidowano etaty. Częstokroć doświadczeni pracownicy musieli szukać nowych zajęć. W obliczu minimalnego przyrostu nowych miejsc i szeregu bezrobotnych osoby dwudziestoletnie, często niedoświadczone, stanęły przed ogromnym problemem ze znalezieniem stałej posady. Czas sprzyjał także redukcji kosztów.

Stopa bezrobocia wśród osób poniżej 25 roku życia wyniosła w listopadzie 2013 roku 23,6 proc. w krajach Unii Europejskiej.

Igrek przedsiębiorczy

Wypatrywane miejsca pracy nie stworzą się jednak same. Młodzi rozumieją to bardzo dobrze. Przykre doświadczenia własne lub znajomych zachęcają do podjęcia się działalności gospodarczej. Dwudziestolatkowie zdają się wyróżniać cechami, które znacznie ułatwią im start, jako młodym przedsiębiorcom i pracownikom. Jesteśmy pokoleniem skoku technologicznego. Znamy i chętnie korzystamy z dostępnych nowinek. Cieszymy się z łatwego dostępu do informacji, możemy weryfikować dane w kilku źródłach. Bywa, ze portale społecznościowe wysysają nasz czas, jednak stają się one konieczne przy social marketingu. Znamy ich możliwości doskonale. Również o potencjale sektora IT, chętnie przez nasze pokolenie szturmowanego, nie trzeba nikogo przekonywać. Stworzyliśmy powiedzenie, że czego nie ma w wyszukiwarce, to po prostu nie istnieje.

Globalna wioska zobowiązuje. Potrafimy zawierać znajomości z ludźmi z najodleglejszych krajów, wymiany studenckie i internet znacznie to ułatwiają. Znajomość dwóch języków na mało kim robi dzisiaj wrażenie. Wiemy jak ważne jest zostać poleconym. Tworzymy sieci kontaktów. Jesteśmy otwarci i na ogół tolerancyjni. Pragniemy wyjść z szarej codzienności i zostać zauważeni na świecie. Wszystko to pobudza naszą polską, ułańską fantazję, ale także kreatywność.

Owa kreatywność pozwala nam odnosić sukcesy, których jesteśmy rządni, a przynajmniej postawić krok na przód. Chętnie korzystamy z wyciągniętych dłoni.

Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości zrzeszają około 1500 start-upów. 10 000 projektów samodzielnie już radzi sobie na rynku, są prężnymi firmami3. Jest to unikalna szansa, gdzie bardzo niewielkim kosztem możemy przetestować nasz projekt, mieć zapewnioną obsługę księgową oraz prawną, cieszyć się co-workingiem i wsparciem fachowców oraz doświadczonych przedsiębiorców.

Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej na początku bieżącego roku opublikował dane za rok poprzedni. Wynika z nich, że w 2013 roku zarejestrowano 352 tys. firm. Wynik imponujący, jednak nie powinno się wpadać w euforię. 90% z nich to działalności indywidualne, które zakładane są przez pracowników niemogących liczyć na stały etat. Pozwala to ciąć koszty w przedsiębiorstwach.

Swoje szanse na stałą pracę lub na nabycie doświadczenia chętnie zwiększamy już na studiach. Z badania prowadzonego przez Delloitle „Pierwsze kroki na rynku pracy” na próbie 3 618 studentów i absolwentów z Czech, Słowacji, Polski, Litwy i Łotwy z 2011 roku wysuwa się wniosek, że blisko 75% badanych odbyło staż krajowy zgodny z kierunkiem. Natomiast 57% ankietowanych podejmuje się prac dorywczych. Samozatrudnionych pozostaje 7% respondentów.

Często złości nas brak możliwości wykazania się i wyśrubowane wymagania dotyczące doświadczenia. Obce nam są gwarancje pracy i jej prawny przymus. Będąc wychowani po roku 89. jesteśmy lepiej przystosowani do wyścigu o wakat, czy o pozycję na rynku niż osoby, które w wieku dojrzałym musiały przechodzić przez transformację, odczuwając ją na własnej skórze. Gospodarkę rynkową znały w dużej mierze jedynie z opowiadań.

Jako wychowankom nowego systemu, często zarzuca się nam bycie dziećmi kapitalizmu, które przyzwyczajone są do łatwej konsumpcji i do dóbr materialnych. Czasami uderza nieporadność osób przyzwyczajonych do finansowania się z portfela rodziców.

Jesteśmy głęboko sceptyczni wobec systemu ZUS i NFZ. Dobrze wiemy, że jeżeli liczyć – to tylko na siebie. Często nie potrafimy się porozumieć z osobami przyzwyczajonymi do stałej opieki, ochrony ze strony państwa.

Wysoko cenimy umiejętności miękkie, analityczne i nacisk na praktykę jako czynniki, które pozwolą na rozwój kariery i biznesu. Cenimy sobie wykształcenie. W roku akademickim 2011/2012 w Polsce studiowało 1 764 060 studentów. Fenomen studiów humanistycznych powoli gaśnie na rzecz politechnik. Wielu z nas pragnie zostać inżynierami, specjalistami IT, czy świadczyć usługi biznesowe.

W publicystyce często zarzuca się młodym osobom brak cierpliwości. Cechami największych przedsiębiorców jest właśnie upór i konsekwencja. Być może nauczymy jej się wraz z upływem czasu i pod naporem nowych doświadczeń, których tak chętnie wypatrujemy. Nie lubimy przy tym słuchać okraszonych estymą autorytetów. Wolimy raczej być kierowani przez mentorów, od których możemy czerpać praktyczne rozwiązania i rady.

Szczególnie cenne są wskazówki jak rozpocząć własną działalność, z jakiego wsparcia można skorzystać. Jest to szeroki temat, z powodzeniem mogący stanowić osobny cykl publikacji. Z pomocą spieszą oczywiście Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości. Warto też szukać szkoleń i korzystać z informacji o urzędowej drodze do zarejestrowania firmy. Możliwe jest także pobranie dotacji dla osób bezrobotnych w maksymalnej wysokości 23 371,86 zł.

W ramach Unijnego Programu Kapitał Ludzki można uzyskać 40 tys. zł jednorazowej dotacji na założenie firmy. Dotacje obwarowane są jednak szeregiem wymagań, z którymi należy się zapoznać. Fundusze unijne także aktywnie wspierają przedsiębiorstwa świadczące e-usługi. Wsparcie ze strony UE na chwilę obecną ma jednak spory mankament. Wszystkie nowe koncepcje i programy na okres 2014-2020 przechodzą przez fazy legislacyjne, nowa perspektywa jest dopiero wyczekiwana.

Grzegorz Warwas

 

Nowy Gwóźdź Programu

Nowy Gwóźdź Programu

Nowy Gwóźdź Programu to dwumiesięcznik studencki wydawany od 1995 roku przez Niezależne Zrzeszenie Studentów Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Redaktorami są studenci śląskich uczelni, którzy na łamach magazynu dzielą się swoimi spostrzeżeniami na temat podróży po świecie, kultury, problemów społecznych, planów zawodowych, a także promują własne prace artystyczne w Galerii.

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *