mathematics-989125_1920

Podział na humanistów i ścisłowców jest nieuzasadniony

Inżynier jest przede wszystkim człowiekiem logicznie myślącym i ułożonym. Humanista zatem powinien dużo czytać, pisać i jest on zazwyczaj chaotyczny. Ale umiejętności tych dwóch, a więc i rola na rynku pracy, na tym się jednak nie kończą. Można przecież spotkać matematyka, który tworzy wiersze i artystę mającego na swoim koncie własnoręcznie zrobione strony internetowe. I nie są to żadne wybryki natury, czy też wyjątki na skalę światową. 

Są to jedynie przykłady na to, iż w rzeczywistości nie powinniśmy klasyfikować ludzi do jednej, konkretnej kategorii. Wszystko wskazuje na to, że tradycyjny podział nie wynika absolutnie z biologii człowieka, tylko z otoczenia – wychowania, nauczycieli i wielu innych czynników zewnętrznych. Choć zaznaczyć trzeba, że na chwilę obecną nie ma wyników badań, które jednoznacznie potwierdzałyby tę teorię. Ale prace naukowców nad tym trwają, te bardziej zaawansowane (nad ludzkim mózgiem) są dopiero w powijakach.

Psycholog John Watson powiedział kiedyś: „Dajcie mi dziecko spłodzone przez dowolną parę rodziców i dajcie mi pełną kontrolę nad środowiskiem, w jakim będzie ono wzrastać – a sprawię, że wyrośnie na wybitnego uczonego, artystę, politycznego przywódcę, czy też, jeśli tylko będę tego chciał, zostanie pospolitym przestępcą”. Pamiętając o tym, iż był on uważany za nieco kontrowersyjnego człowieka, nie można odmówić mu udanych eksperymentów i ważnych teorii w swojej dziedzinie – behawioryzmie.

Większość bowiem zgodzi się z poglądem, że najważniejsze, prawie zawsze, jest dzieciństwo. Wszak każdy sportowiec wspomina swoje bardzo wcześnie obejrzane mecze, czy pierwszy prezent, którym była np. rakiet tenisowa. Muzyk opowie o gitarze albo skrzypcach i często towarzyszących mu w wieku lat kilku dziękach.

Wniosek jest więc prosty – to kim człowiek zostanie – doktorem nauk społecznych czy inżynierem – w dużej mierze zależy od tego, co wpoi mu się w pierwszych, świadomych momentach jego życia. Jeśli dziecko zainteresuje się liczeniem (bo ktoś w odpowiedni sposób pokazał mu, że takie czynności mogą być ciekawe i zabawne), to w pewnym momencie z własnej inicjatywy zacznie rozwijać się w tej dziedzinie niczym Rocky Balboa w boksie. I będzie to robił z koncentracją i cierpliwością – bo w końcu to lubi. A jeśli spędzi wystarczająco dużo czasu nad matematyką, fizyką lub też chemią, zostanie prawowitym nosicielem tradycyjnego tytułu ścisłowca. Nie oznacza to jednak, że nie jest w stanie napisać dobrego wiersza. Może to zrobić, ale najpierw musi poczuć „to coś”, a więc po prostu odpowiednio ukierunkowane emocje, które przekształcą się w szczerą chęć stworzenia liryki.

Podobnie jest z humanistą – jeśli rodzice czytali mu dużo książek, albo w młodości zafascynował się on filmem albo teatrem, to w tym kierunku zacznie zmierzać i zapomni całkowicie o całkach czy wzorach skróconego mnożenia, bo to nie jest jego świat. Jeśli jednak nagle zapragnie konstruować maszyny – będzie mógł to robić z powodzeniem, jeśli oczywiście zacznie się tego uczyć.

Inteligencja nie jest tutaj najważniejszym, przeważającym czynnikiem. Krzywa Gaussa pokazuje jak wygląda rozkład tej cechy w każdym społeczeństwie. Informuje ona nas o tym, że ludzi z co najmniej normalnym lub wysokim poziomem IQ jest przeważająca liczba – wszyscy oni są w stanie nauczyć się czegokolwiek chcą – ale właśnie – muszą mieć do tego odpowiednią motywację, no i warunki rzecz jasna.

Z takiego przekonania wychodził również węgierski pedagog Laszlo Polgar. W latach siedemdziesiątych stosując te zasady zaczął wychowywać w nowatorski sposób (przynajmniej jak na tamte czasy) swoje trzy córki. Nie chodziły one do szkoły, ale w zamian za to miały przede wszystkim codzienne lekcje szachów. Dziewczyny pobiły mnóstwo rekordów w tym sporcie, często pokonując mężczyzn lub przynajmniej grając na równi z nimi. I są normalnymi, szczęśliwymi kobietami.

Humanizm i kreatywność z tym związana cały czas przeplata się z inżynierią i matematyką. Żeby stworzyć dobry wiersz trzeba pamiętać np. o logicznych zasadach związanych z sylabami. Z kolei w każdą nowatorską konstrukcję – budowlę, maszynę – zostały włożone czasem nawet bardzo dziwne, łamiące schematy myśli (charakterystyczne dla artystów). Co ciekawe, najwięksi architekci renesansu czy gotyku często opisywali swoje budynki poprzez… muzykę. Patrząc na nie słyszeli po prostu harmonijne melodie w swojej głowie.

Dlatego warto zastanowić się czy zawsze powinniśmy ze szczególnym wysiłkiem odrzucać te dziedziny, w których się nie specjalizujemy. Są one bardzo często w naszym zasięgu. Jeśli ktoś z jakiegoś powodu bardzo chce się do nich przybliżyć, to pamiętać musi jedynie o poświęcaniu im wystarczającej ilości czasu i energii – jak zawsze, kiedy chce się odnieść w czymś sukces.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *