realescapegame

Zamknięci w pokoju

Co prawda piszę o sporcie, jednak ten post będzie trochę od tej tematyki odbiegał. Chociaż? Sprawdźcie sami. Wraz z rozpowszechnieniem się wszelkiego rodzaju Smartfonów, na popularności zyskały także mobilne aplikacje. Wśród nich znalazła się gra logiczna Room Escape / Escape the Room / Mind Escape / Let Me Out oraz jej pochodne, polegające na znajdowaniu ukrytych podpowiedzi, zbieraniu przedmiotów, rozwiązywaniu zagadek i łamaniu wszelkich szyfrów w celu wydostania się z zamkniętego pokoju [1]. Aplikacja zyskiwała coraz więcej fanów, aż w końcu stało się to, co nieuniknione – przeniesiono świat elektroniczny z telefonu do rzeczywistości [2]. I teraz gra podbija serca kolejnych fanów – tym razem gracze mają okazję doświadczyć na własnej skórze dobrowolne zamknięcie w pokoju i ten dreszcz emocji związany z tym, czy uda się z niego wyjść. Ostatnio Mateusz i ja mieliśmy okazję być ze znajomymi w jednym z takich miejsc.

W Poznaniu niedawno powstały cztery miejsca typu Escape Room [3]. Każde z nich oferuje kilka pokoi z motywem przewodnim – od miejsc zbrodni, przez więzienie, izbę wytrzeźwień, tajemnicze pokoje X i Y, aż po szukanie zgubionego pilota Babci. Łącznie mieliśmy aż 9 pokoi do wyboru. Z racji zainteresowania naszej czwórki fantastyką (a także większą liczbą minut na wykonanie zadania za taką samą cenę jak w innych miejscach) zdecydowaliśmy się na pokój o nazwie „Śródziemie”, bezsprzecznie związany ze światem stworzonym przez Tolkiena.

Jak się później przekonaliśmy, organizatorzy zadbali o każdy szczegół wystroju i nie tylko, abyśmy poczuli się dokładnie jak w „Hobbicie” czy „Władcy pierścieni”. Wszystkie detale były spójne i  były częścią większej zagadki w klimacie tolkienowskim.

Zaczynając od początku, trzeba było zarezerwować pokój na konkretną godzinę. Umówiliśmy się z Zuzą i Michałem na wtorek, 05.05, o godz. 19:00. Mieliśmy się spotkać na 10 minut przed wejściem do pokoju. Już pierwszym wyzwaniem było znalezienie dokładnej lokalizacji celu naszej wyprawy. Zajęło nam to trochę więcej, niż się spodziewaliśmy, gdyż tajemnicze pokoje z reguły znajdują się w „randomowych” starych kamienicach – klimat musi być.

Zeszliśmy schodami w dół do piwnicy i tam zaczęła się nasza przygoda. Oczywiście nie zabrakło krótk10845743_938637409530558_6378555204083487592_oiego wprowadzenia zasad przez obsługę, ostatniego „siku” i zdania rzeczy. Ale później już nic nie stało na przeszkodzie.

Weszliśmy do pokoju jako drużyna i jako drużyna cały czas musieliśmy ze sobą współpracować. Wiele ze wskazówek byłoby niemożliwych do odgadnięcia bez pomocy drugiej osoby. W dodatku trzeba było wykazać się nie lada sprytem i logicznym myśleniem.

Michał stwierdził, że najtrudniejsze było określenie kolejności wykonywania zadań, gdyż pokój (nie tak duży) aż „kipił” od wskazówek, które miały nam pomóc (lub zmylić) w ostatecznym znalezieniu skarbu (tak, był myyyy preciouuuuus!) i kodu do złamania szyfru przy drzwiach. Właściwie wszystko, co znajdowało się w pokoju (oprócz paru wyjątków) było w jakiś sposób użyteczne.

Zuza mówiła, że jednak utrudnienia były bardzo znaczące, nawet pomimo wspólnego działania. Oczywiście, po 0,5h przebywania w pokoju (czas odmierzała wielka klepsydra) można było zapukać do obsługi o wskazówkę, jednak tylko dotychczasowe osiągnięcia drużyny decydowały o tym, czy wskazówka będzie podana czy nie. Niektóre wskazówki rozjaśniały myśli, a niektóre przeciwnie – znów krzyżowały nasze plany. Zatem obsługa w trakcie naszej zabawy musi być niesamowicie skupiona (ogląda nasze poczynania przez kamerę, a nasze głosy słyszy zza zamkniętych drzwi).

Oprócz tego, Zuza zwróciła uwagę, że bardzo ważna jest ciągła motywacja – nie można się poddawać i tracić nadziei, nawet jeżeli utknęło się w martwym punkcie. Mateusz z kolei dodaje, że liczy się spostrzegawczość – nie wszystkie elementy układanki da się zauważyć od razu. Ja jeszcze od siebie z chęcią dodam, że ważne jest nieszablonowe myślenie – lub bardziej, wczucie się w osobę, które przygotowywała zagadki – i szukanie niemożliwego w możliwym.

Pomimo że bardzo się staraliśmy, nie udało nam się samodzielnie wyjść z pokoju – w końcu nie od razu Rzym zbudowano. Następnym razem na pewno się uda, ale wtedy już w innym pokoju – w końcu mamy jeszcze osiem! I z pewnością, każdy z nas przyzna, że przeżyliśmy ciekawe doświadczenie, pełne jednocześnie zabawy, stresu, podekscytowania, małych kłótni, zrezygnowania, ponownego zaangażowania i ciekawości. Po całej zabawie poszliśmy wspólnie coś zjeść i wymienialiśmy się wrażeniami. Głównie na ich podstawie powstał ten wpis.

A jeszcze z takich praktycznych rzeczy: nie polecamy oszukiwać – najlepiej telefon zostawić za drzwiami, bo szukanie pomocy w Internecie czy używanie lampy aparatu mija się z celem oraz odbiera całą frajdę i satysfakcję z rozwiązania samodzielnie czy w grupie choćby małej zagadki. Polecamy z kolei zabrać ze sobą kartkę i długopis – nie raz się przyda, w końcu nawet tęgie głowy muszą robić sobie notatki.

Zatem, odłączcie się na chwilę od całej cywilizacji – Internetu, komórek, innych ekranów, nietuzinkowych rozrywek czy procentowych trunków, ruszcie się z kanapy i zbierzcie się w kilku znajomych, by przeżyć przygodę! Niedługo sesja, więc macie kolejny powód, by zrobić coś nieszablonowego!

Marta Kamińska

[1] https://play.google.com/store/apps/details?id=com.gameday.Room3Global&hl=pl

[2] http://torun.naszemiasto.pl/artykul/escape-room-zabawa-popularna-na-calym-swiecie-wkracza-do,3278331,art,t,id,tm.html

[3] http://lockme.pl/poznan/

1 Comment

  1. Ze znajomymi się wybraliśmy się również do Zamkniętych w Pokoju. Wybraliśmy „Miejsce Zbrodni”. Wspominamy to bardzo dobrze. Zagadki fajnie poukrywane, a czas ze znajomymi super spędzony;)
    Wacamy niedługo Izby Wytrzeźwień;) By ocenić i porównać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *