Sezon burz

„Sezon burz” – Andrzej Sapkowski, czyli powrót wiedźmina

Dobrze pamiętam czasy dzieciństwa – wyjątkowego okresu lat 90-tych, kiedy beztrosko poznawałem świat biegając z patykiem w ręce. Codziennie graliśmy z kumplami w nogę, Gruby stał na bramce a właściciel piłki ustalał zasady meczu. Późne powroty do domu były czymś normalnym, a punktualnym trzeba było być tylko w kwestii posiłków – mama nie tolerowała spóźnień na obiad. Rodzicielka gotowała świetnie,  szczególnie w pamięci utkwiły mi niedzielne mielone – jej popisowe danie. Lektura nowej książki Sapkowskiego przywróciła mi wspomnienie poniedziałkowych obiadów – poczułem smak odgrzanego kotleta.

Seria książek o Wiedźminie jest jedną z najważniejszych pozycji czytelniczych w moim życiu, a dzięki Geraltowi z Rivii pokochałem świat fantastyki. Opowieści o Białym Wilku – pełne hardych bohaterów, magii, potworów i chędożenia były tym, czego poszukiwałem będąc dorastającym chłopakiem. Po dziesięciu latach dzięki „Sezonowi Burz” znów zawitałem do tego świata, a legendarny bohater powrócił. Chociaż nie jestem pewien, czy powinien.

Bycie wiedźminem nie jest prostym zadaniem, a odpłatne zabijanie potworów zagrażających bezpieczeństwu ludzi do bezpiecznych nie należy. Geralt z Rivii jest jednym z najsłynniejszych w swoim fachu i wydaje się, że nic nie jest mu straszne. Podczas wędrówki w poszukiwaniu pracy trafia do Kerack, gdzie zostaje uwikłany w sprawy sukcesji tronu, a przez serię niefortunnych zdarzeń traci narzędzie pracy – dwa miecze. Plotka o kłopotach wiedźmina szybko się rozpowszechnia,  bohater na każdym kroku spotyka ludzi próbujących go zabić. Z każdej potyczki wychodzi zwycięsko udowadniając, że w rękach zawodowego zabójcy nawet najzwyklejsza deska może stać się śmiercionośną bronią.

„Sezon Burz” jest powieścią schematyczną, a znając wcześniejsze książki pana Sapkowskiego z łatwością możemy domyślić się rozwoju wydarzeń. I tak pojawienie się czarodziejki oznacza, że Geralt będzie ją chędożyć, liczni arystokraci zapewne knują jakąś intrygę, a wieśniacy przypuszczalnie znajdą się na przegranej pozycji i będą prześladowani przez krwiożerczego potwora. Książka w żaden sposób nie nawiązuje do wcześniejszych przygód wiedźmina, a porównaniu do poprzednich pozycji autor kładzie większy nacisk na historię niż na psychikę bohaterów. Miłośnicy „starej serii” mogą poczuć się przez to zlekceważeni, nowi z pewnością łatwiej przyswoją taką formę, a panu Andrzejowi na jakiś czas starczy pieniędzy na wszelkie trunki. Książka jest dobra, lecz w porównaniu do poprzednich poziom historii znacznie spadł.

Miły powrót do świata wiedźminów skończył się niemiłym zaskoczeniem. Mimo tego polecam książkę wszystkim miłośnikom fantastyki. Wielowątkowość fabuły, liczne żarty słowne i sytuacyjne, ciekawe postacie i powrót barda Jaskra sprawiają, że „Sezon Burz” przypomina o nieśmiertelności Białego Wilka. Książka jest odgrzewanym kotletem, lecz ciągle smacznym.

„Strzeżcie się rozczarowań, bo pozory mylą. Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.”


Maślak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *