białystok

Subiektywnie/pozytywnie o Białymstoku

Jakie są Twoje pierwsze skojarzenia związane z Białymstokiem? Disco-polo, śledzikowanie, białe niedźwiedzie na ulicach? Nie jest to oczywiście nic złego, bo stereotypizacja jest najzwyklejszym uproszczeniem informacji o danym miejscu, nacechowanym w różnoraki sposób. My jednak uznajemy większość haseł o Białymstoku za urokliwe.

Disco-polo nie wpisuje się wyłącznie w ramy geograficzne Białegostoku czy Podlasia, ale całej Polski północno-wschodniej. Nie będę rozpatrywała tego gatunku muzycznego w specjalistyczny sposób, bo niestety nie jestem ani koneserką, ani znawcą, ale ujmę sprawę inaczej. Po spożyciu odpowiedniej dawki alkoholu nie ma nic lepszego niż porządna porcja sielanki. Tekst utworu też nie musi być górnolotny. Jeśli planujesz odwiedzić znajomych w Białymstoku, polecam przejrzeć sobie dyskografię np. zespołów Mig czy Akcent. Sama na co dzień słucham ostrego rocka, ale nie wyprę się tego, że czasami prześledzę, jaki nowy hit wypuścił Zenek.

„Czesić”. Pierwsza oznaka śledzikowania to zanik literki „ś” w przywitaniu. Zarzekałam się, że moja polszczyzna jest wolna od wszelkich naleciałości regionalnych, ale już niejeden raz zostałam automatycznie zdemaskowana pod względem pochodzenia. I zapamiętajcie! To nie jest tak, że mówimy po wiejsku, czy howorymo po swojomu. Komunikujemy się zupełnie normalnie, tylko wymawiamy spółgłoski ciszące (ś, ć, ź, dź), jak dźwięki obcego pochodzenia (s-i, c-i, z-i, dz-i). Brzmi hardcore’owo? To wpadnij i sam posłuchaj. Ach, jeszcze jedna sprawa. Tak jak większość z Was dziwi się gwarze białostockiej, tak samo my zawsze zamieramy, gdy na przykłady zwrot „z Tobą” wymawiacie „z Tobom”. Różnorodność jest super, a w naszej okolicy takie przykłady można mnożyć. To jak? Pakujcie już walizki!

Skąd wzięły się w Białymstoku białe niedźwiedzie? Tak naprawdę to znikąd, bo ich w naszym mieście nie uświadczycie. Wiem, że czasami zimowe temperatury na Podlasiu przypominają Grenlandię, ale to jedyna rzecz, która może niektórym kojarzyć się z Arktyką. Nie nosimy też uszanek zamiast czapek. Co najważniejsze, nie wszyscy lubimy mróz. Osobiście mam tendencję do uciekania z Białegostoku na okres najbardziej srogiej zimy. Jak chcesz wpaść na zwiedzanie i integrację, to polecam sezon letni.

Jak wygląda życie studenckie w Białymstoku? Opisując je z perspektywy bardzo zaangażowanej w środowisko studenckie działaczki muszę przyznać, że jest fascynujące. Wiadomo, że borykamy się z tym, że jesteśmy miastem tranzytowym ze względu na bliskie położenie stolicy. Nie mamy również stricte uczelnianych klubów i pubów (co nie jest konieczne, bo dla nas cały Białystok to jedna wielka melanżownia). Warto również odwiedzić słynne „murki” Politechniki Białostockiej. O każdej porze dnia i nocy. Na murkach odnajdziesz wszystko: przyjaciół, piwo, mięso z grilla, tofu z grilla, czasami swoją dziewczynę w objęciach innego faceta – ups! Carpe diem!

Co mogę napisać o swoich rówieśnikach? Bardzo dużo czasu spędzają na kształtowaniu trzeciego sektora, przyjaznego młodym ludziom i profesjonalizacji podejmowanych działań. Rano ciężko pracują, wieczorem ostro balują. Podoba mi się, że ludzie myślą przyszłościowo i dojrzale. Wiadomo, że nie każdy spośród nich zasiądzie na stanowisku prezesa w dużej korporacji, ale liczy się to, że człowiek ma pomysł na siebie i dąży do stałego samorozwoju. Może wynika to z naszych silnych charakterów, bo rzekomo ludzie z Podlasia są tak samo zdeterminowani, uparci i wytrzymali jak Górale. J Skupiamy się również na networkingu pomiędzy różnymi organizacjami studenckimi. I co najważniejsze: dbamy, aby każda inicjatywa podejmowana przez studentów niosła za sobą wartość dodaną. Realizujemy szereg projektów studenckich w charakterze społecznym – od zbiórek pieniężnych na szczytne cele, po debaty i panele dyskusyjne na nurtujące nas tematy. Zahaczając o wątek prowadzeniu dyskusji – bardzo lubimy domówki. Z natury ludzie z Białegostoku są bardzo otwarci i gadatliwi, dlatego często decydujemy się organizować spędy towarzyskie na stancji, w domu, w akademiku, zamiast robić rundkę po klubach. Oczywiście nie chcę w tym miejscu generalizować – to moja subiektywna ocena otoczenia. Na koniec wspomnę, że bardzo lubimy podróżować z przyjaciółmi po regionie. Na Podlasiu jest mnóstwo malowniczych, magicznych miejsc, w których człowiek może poczuć się całkowicie wolny. Miło jest się czasami zerwać z miasta do Puszczy.

Mam nadzieję, że udało mi się przybliżyć chociaż rąbek białostockiego krajobrazu. Wpadajcie tłumnie i hucznie, przywitamy Was solą i chlebem. Białystok nie jest jedynie najlepszym miastem do życia, ale i do studiowania!

Adrianna Gregorczuk
NZS Uniwersytetu w Białymstoku

 

Autor Gościnny

Autor Gościnny

Artykuły pisane przez autorów, występujących na blogu NZS gościnnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *