the-death-of-the-call-center-c8af8fa778

Telemarketing nie jedno ma imię. Wady i zalety pracy na słuchawce.

Każdy z nas ma wśród znajomych telemarketerów, bądź sam pracował na podobnym stanowisku. Jesteś studentem i potrzebujesz pracy, więc że wcześniej czy później słuchawka cię dosięgnie! Bartłomiej Stolarczyk w Perswazyjnym telemarketingu (dobrze nabyć te pozycję jeżeli planujesz dłuższy romans ze słuchawką) pisze, że dobry telesprzedawca  na pytanie:  „Co chce mi pan/pani sprzedać?” ze spokojem i swadą odpowiada-„święty spokój”, bo pamięta, że to dla wielu towar wysoce deficytowy. Zgadzasz się z tym?

W biurze w którym obecnie pracuję każdy ma w swoim CV pozycję marketera i setki śmiesznych historii z pracy. Z perspektywy czasu awantury z klientami i niedorzeczne groźby wydają się być dość zabawne mimo że wcześniej nie było nam do śmiechu. Każdego dnia dowiadujesz się jaki jesteś głupi, niedouczony, niekulturalny itp. . Mimo złej sławy popularność telepracy nie spada, to za sprawą atrakcyjnej dla studenta formy zatrudnienia. Ciężko jest znaleźć pracę, która nie będzie kolidowała z zajęciami.  Skutkiem telemarketingowego bumu jest nowelizacja Kodeksu pracy, wprowadzająca ustawą z dnia 24 sierpnia 2007 roku (Dz. U. z 2007 r. Nr 181, poz. 1288) rozdział IIb pt. Zatrudnienie pracowników w formie telepracy. Nie wszystkie rodzaje telepracy pociągają za sobą takie same korzyści czy zagrożenia ponieważ różnią się formy wykonywania pracy. W literaturze marketingowej wyróżnia się cztery podstawowe rodzaje: telepracę domową (jej wielkim plusem jest to, że siedzisz we własnym fotelu z kubkiem ciepłej kawy w ręku), telepracę przemienną (dzieli się na godziny w biurze i w domu), telepracę mobilną (typową dla przedstawicieli handlowych) oraz telepracę w biurach i call centrach (klasyczna, dobrze nam znana słuchawka). Telepraca nie jedno ma imię- poszukuje się: specjalistów ds. telefonicznej obsługi klienta,  konsultantów działu outbound, agentów ds. rozmów wychodzących (to mój ulubiony) coraz rzadziej w nagłówku oferty pojawia się telemarketer. Dlaczego? Agresywny marketing kojarzy nam się pejoratywnie.

Słuchawka zdecydowanie nie należy do pracy z kategorii „łatwy kawałek chleba”. Zawsze dzwonisz nie w porę, jedni klienci grzecznie dziękują ci za rozmowę, inni rzucają słuchawką albo częstują wyrazami zaczynającymi się od głosek tylnojęzykowych (g, k, h). Po 6-8 godzinach ciągłego powtarzania jak mantry tego samego tekstu czujesz ból gardła bliski temu, który zostaje po koncercie rockowym. Wracasz do domu, zmęczony, często zły i … ciągle mówisz. Nikt nie jest w stanie cię powstrzymać (tzw. syndrom słuchawki).  Zasada jest jedna, jeżeli raz uda Ci się uciec do jakiejkolwiek innej pracy, zrobisz wszystko aby do dzwonienia nie wrócić. Gdy ja zaczynałam pracę z „Kolsaku”(potocznie o call center) , znajomi dawali mi tydzień. Pracowałam blisko miesiąc i szczerze polecam kilka tygodni spędzić w tego rodzaju pracy. Na początek trochę liczb: średni okres pracy to podobno 3 miesiące ale są twardziele, który potrafią bez przerwy przepracować nawet 1,5 roku przy czym to samorodki na rynku. Stawki są różne można zarobić od 5 do nawet 10 zł na godzinę na start, oczywiście wraz z wynikami stawka wzrasta (do nawet 14-15 zł/h), co ma motywować do tego abyś stał się rekinem biznesu. Jak wygląda rzeczywistość? Wraz z przekroczeniem progu call center twoją nowa biblią jest skrypt, z każdym kolejnym dniem łączy cię z nim więcej. Skryptu nie musisz podpisywać, na 100% rozpoznasz swój po dziesiątkach rysunków i wielu plamach po kawie. Korzyści jest więcej! Zyskujesz nowego guru – team lidera, opiekuna sali czy starszego specjalistę, który przeprowadzi Cię przez tajniki skryptu oraz przeszkoli. Na sali ramię w ramię siedzi ok 100 osób w różnym wieku (większość to studenci), różnych narodowości (!), każda z tych osób to nowa historia.

Jak mawiają „żadna praca  nie hańbi”, moim zdaniem każda czegoś nas uczy. Zanim zostaniesz uzbrojony w słuchawki i program do wybierania numerów przez kilka godzin odbywasz kurs stosowania języka perswazji (korzyści).  Świetnie przygotowany potrafisz uzmysłowić potencjalnemu klientowi, że nie może żyć bez usługi/ produktu który masz do zaoferowania. Dostajesz narzędzia, przewodnik i co najważniejsze praktykę. Umiejętności zdobyte „na słuchawce” zaprocentują w przyszłości, po kilku dniach każdy „łapie flow” i żadna niemiła Pani z dziekanatu, która krzyczy na nas przez telefon już nie brzmi tak samo :).

Pracowałeś w call center? Podziel się swoimi uwagami! :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *