naglowek3

Tour de NZS – Kraków, Poznań, Warszawa. Smok Wawelski, Stolica i Browar Lecha

W weekend 15 – 17.04 odbyła się druga NZS-owa wymiana w ramach projektu Tour de NZS (relację z pierwszej znajdziecie >>tutaj<<). Uczestnicy mieli możliwość odwiedzić miasto stołeczne Warszawę oraz stolice województw wielkopolskiego i małopolskiego, a więc: Poznań i Kraków.

Tym razem, Koordynatorami Regionalnymi, którzy sprawowali pieczę nad przyjezdnymi NZS-iakami byli:

  • z Regionu Poznańskiego – Marta Bejma
  • z Regionu Krakowskiego – Piotr Froń
  • z Regionu Warszawskiego – Patrycja Sanicka

Cała trójka zgodziła się opowiedzieć o swoich odczuciach po przeprowadzonej akcji :)

  1. Wymiana NZS-iaków to kontakt z osobami z różnych NZS-ów, o czasem zupełnie odmiennych temperamentach czy poglądach na życie. Czy w integracji pojawiały się jakieś wyzwania, np. z „outsiderami”?

Piotr: Na każdym wyjeździe zdarza się grupa, która mniej chętnie się integruje, chodzi własnymi ścieżkami. Nie inaczej było i na Tour-ze w Krakowie. Przyjechało kilka osób, które stale szły z tyłu, a nawet zwiedzało miasto na własną rękę. Było to pewne wyzwanie dla mnie, więc starałem się ich do nas bardziej zbliżyć, i myślę że w jakimś stopniu mi się to udało 😉

Patrycja: Największym wyzwaniem, które pojawiło się przed nami w Warszawie była pogoda, która pokrzyżowała nasze plany, dotyczące sobotniego grilla nad Wisłą, ale myślę, że wyszliśmy z tego obronną ręką. Bardzo szybko się ze sobą zintegrowaliśmy, każdy pomagał sobie w miarę swoich możliwości i stworzyliśmy zgraną paczkę, która spotka się ze sobą jeszcze nie raz :)

Marta: W tym roku nie było tego problemu. Nie chodzi o to, że bycie outsiderem jest czymś złym, tylko o to, że Poznań odwiedzili bardzo różni i otwarci ludzie. Dzięki super nastawieniu NZS-iaków nikt nie czuł się źle. Takie miałam założenie, żeby wszyscy bawili się razem, dlatego spali w jednym pokoju, więc nie było mowy o separacji.

  1. Teraz mała wyliczanka :) Podajcie 10 pozytywnych rzeczy, zdarzeń, wydarzeń, z którymi spotkaliście się przy Tour de NZS?

Piotr: Pozytywni na pewno byli ludzie. Trafiła nam się też dość dobra pogoda. Każda napotkana osoba wykazała się mega życzliwością i otwartością. Udało nam się zobaczyć panoramę Krakowa po zmroku, co było nie lada przeżyciem 😉 Dość dużym zainteresowaniem cieszyła się też, mniej znana poza miasteczkiem studenckim, gra we flanki. Bardzo mi się podobało zaangażowanie z jakim Tour-owicze śpiewali karaoke, a kolejnego dnia piosenki gitarowe. I najważniejsze, chociaż wieczorem pogoda nam się załamała, Tour-owicze nie stracili humoru i chęci do integracji 😉

Patrycja:

  1. Wspaniali ludzie
  2. Bezinteresowna pomoc
  3. Flanki
  4. Nowe przyjaźnie
  5. Wspólne imprezy
  6. Najśmieszniejszy obiad w życiu
  7. Zupa z marchewki
  8. „Just dance” w Level Up-ie
  9. Nowi warszawscy mistrzowie tańca xD
  10. Najlepsze koordynatorki ^^

Marta: Z punktu widzenia koordynatora to najbardziej pozytywni byli ludzie! Pełen spontan i gotowość do rozwiązania czegoś nieoczekiwanego. Pozytywne nastawienie, co z tego, że pada. Ognisko to nadal super pomysł. Różnorodność charakterów i  pełen reset. Oprócz imprezowania, to możliwość do poznawania innych NZS-ów i ich sposobów na funkcjonowanie organizacji.

Rok temu sama byłam na Tour-ze i Wrocław wymiótł. Grill, flanki, pusty akademik i zabawy w chowanego nad ranem to coś co ciężko przebić! Zdecydowanie ten weekend dał mi energię na kilka miesięcy działania na swoim podwórku :)

  1. I na koniec, każde miasto/region ma swoją tradycję i związane z tym odmienności. Co ciekawego zaproponowaliście uczestnikom i dlaczego?

Piotr: Naszym największym plusem było dość bogate w zabytki miasto, więc nie było niespodzianką, że zabrałem NZS-iaków na Kazimierz, Wawel, starówkę oraz do muzeum lotnictwa. Posiadamy również miasteczko studenckie, które jest ewenementem na skalę Polski i które stało się stałym punktem wieczornych integracji 😉

Patrycja: Jako koordynatorki Tour-a w Warszawie chciałyśmy pokazać naszym gościom to, co jest najbardziej charakterystyczne dla tego miasta, czyli jego różnorodność. Zorganizowałyśmy wycieczkę, podczas której uczestnicy mogli zobaczyć Stare Miasto i inne wspaniałe zabytki, odwiedziliśmy też Pałac Kultury i Nauki, bo koniecznie trzeba zobaczyć Warszawę z 30-piętra. By tradycji stało się zadość, zagraliśmy w ulubioną grę każdego NZS-iaka, czyli FLANKI. W niedzielę, jak to robi większość warszawiaków, odpoczywaliśmy w Łazienkach Królewskich :)

Marta: W tym roku stwierdziłam, że nie będziemy robić gry miejskiej. Doświadczenie mówiło, że większość osób po wczorajszej nocy nie ma ochoty biegać po mieście. Postanowiłam zaszaleć  i zabrać grupę do Browaru, z którego jesteśmy w Wielkopolsce bardzo dumni, a studenci codziennie korzystają z ich cudownych napojów. Dzięki tej wycieczce, każdy zdobył wiedzę potrzebną do zabłyśnięcia na kolejnej plenerowej imprezie.

Dziękuję koordynatorom za odpowiedzi pełne energii i radości z Tour-owego weekendu. Za nami już ostatni weekend, podczas którego NZS-iacy zwiedzili Białystok, Bydgoszcz, Rzeszów oraz Wrocław – wywiad z koordynatorami będziecie mogli przeczytać już za tydzień, w następnym artykule na Blogu NZS-u.

Michał Lichacz, NZS Politechniki Wrocławskiej
Koordynator Tour de NZS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *