kolał tour de last

Tour de NZS. The last Journey

W przedostatni kwietniowy weekend (22-24.04) odbyła się już ostatnia wymiana NZS-iaków (relacja z I wymiany >>klik<<, relacja z II wymiany >>klik<<). Tym razem jej gospodarzami byli członkowie Organizacji Uczelnianych z Białegostoku, Bydgoszczy, Rzeszowa oraz Wrocławia.

Funkcję Koordynatorów Regionalnych objęli:
– Region białostocki – Joanna Kadłubowska oraz Joanna Kowalewska z NZS UmB,
– Region bydgoski – Bartłomiej Rzemieniewski z NZS UTP,
– Region rzeszowski – Klaudia Toboła z NZS UR,
– Region wrocławski – Kamil Górecki z NZS UEWr.

I po zakończonej akcji, zgodzili się również powiedzieć kilka słów na tematy związane z organizacją wymiany, wyzwaniami, z jakimi mieli do czynienia oraz zmierzyli się z kluczowym pytanime: Dlaczego warto brać udział w projektach typu Tour de NZS?

1. Tour de NZS, to od strony organizatorskiej: zapewnienie uczestnikom noclegu, wyżywienia i atrakcji. Uchylicie rąbka tajemnicy i opowiecie,jak wygląda to od kuchni i z czym się je, tak technicznie, koordynowanie takiego przedsięwzięcia?

Asia i Asia: Projekt Tour de NZS był dla nas wyzwaniem oraz świetną zabawą. Organizacja wymiany wymagała zaangażowania wielu osób. Udało nam się zebrać wspaniałą grupę projektową, która była z nami podczas przygotowań i w czasie pobytu gości. Dzięki temu, w integracji z przyjeżdżającymi do nas gośćmi brała udział duża grupa białostockich NZS-iaków. Starałyśmy się zorganizować nocleg i atrakcje tańszym kosztem, co wymagało trochę trudu i umiejętności negocjacyjnych. Naszym celem było znalezienie atrakcji, które odpowiadałyby każdemu uczestnikowi, tak aby wszyscy dobrze się bawili.

Bartek: Projekt, choć wydaje się prosty, od kuchni taki nie jest. W Bydgoszczy możemy pochwalić się świetną współpracą z władzami naszej uczelni, co bardzo ułatwiło zadanie. Dzięki temu, mogliśmy zapewnić naszym gościom nocleg w akademiku. Zdobycie wyżywienia też nie należy do prostych. Duże, zagraniczne koncerny nie współpracują z takimi organizacjami jak nasza, a małe często się boją. Jednak dzięki koleżance udało nam się pokonać i to wyzwanie. Zapewnienie odpowiednich atrakcji wymaga mobilności. Nie każde atrakcje pasują wszystkim i trzeba brać to pod uwagę. Koordynowanie takiego projektu wymaga posiadania przy sobie zaufanych ludzi. Koordynator musi mieć pewność, że ludzie z nim współpracujący będą działać według jego planu, a nie „po swojemu”. Z tym zawsze są problemy i u nas się i bez nich się nie obyło. Jednak daliśmy radę i mam nadzieję, że się podobało. :)

Klaudia: W tegorocznej edycji Tour de NZS wykorzystaliśmy kilka sprawdzonych adresów :) Bufet Cocos i akademik przy Cichej 4 zna już wielu NZS-iaków :) Co do atrakcji… chcieliśmy połączyć przyjemne z pożytecznym, więc odwiedziliśmy Podziemną Trasę Turystyczną „Rzeszowskie piwnice” i Muzeum Dobranocek, gdzie zaśmiewaliśmy się do łez oglądając „Dziwne Przygody Koziołka Matołka” :) Aby nieco aktywniej spędzić czas poszliśmy na trampoliny i piankowy basen. Chociaż w dużej mierze wiązało się to z wiszeniem na telefonie, to mam nadzieję, że nasi Tour-owicze jeszcze nie raz chętnie nas odwiedzą 😉

Kamil: Największą część budżetu pochłania nocleg. To przykazanie, bez znajomości którego koordynator we Wrocławiu wiele nie zdziała. Znaleźć wygodny logistycznie, dobrze skomunikowany i TANI nocleg w dużym mieście, do tego z wolnymi miejscami na weekend to niemałe wyzwanie. Gdy uda się już takowy zapewnić, reszta projektu staje się przyjemną układanką złożoną z różnych wariantów menu i żonglerką propozycji na atrakcje oraz alternatywami na niepogodę. Warto w tych momentach sprawdzić dostępne zniżki studenckie, odświeżyć znajomości w lokalach gastronomicznych, bo możliwe, że uda się zapewnić uczestnikom Tour de NZS pyszny obiad za przysłowiowe „grosze” lub za darmo.

2. Co było największym wyzwaniem przy organizacji/ przeprowadzaniu wymiany? Jak udało się z tym poradzić?

Asia i Asia: Najtrudniejszym zadaniem, któremu musiałyśmy sprostać było zapisanie uczestników z naszego regionu do miast – zdecydowanie było to trudne logistycznie zadanie. Chciałyśmy bowiem, aby każdy mógł jechać w dogodnym dla niego terminie. Zdarzały się też rezygnacje z wyjazdu, co wiązało się z koniecznością szybkiej organizacji innych chętnych.

Bartek:  Największym wyzwaniem było znalezienie firmy/sklepu, który będzie z nami współpracował na określonych zasadach. Z pewnych przyczyn nie mogliśmy sobie pozwolić na ustępstwa. Jak już wcześniej wspomniałem, duże, zagraniczne koncerny nie zwracają uwagi na organizacje takie jak nasza, a małe sklepy mają swoje obawy. Dzięki znajomościom koleżanki z NZS-u udało się zdobyć wyżywienie dla gości. Był to duży problem, gdyż staraliśmy się nie ograniczać jedynie do śniadania i obiadokolacji, ale oferowaliśmy posiłek w międzyczasie. Nasi goście zawsze mogli liczyć na kanapki na drogę. 😉 Nasz cel był prosty. Staraliśmy się, aby goście nie musieli praktycznie za nic płacić, a przy tym nie głodowali.

Klaudia: Hm… a co nie było :) Było przypadkowe spóźnienie na pociąg, no i nieoczekiwana zmiana pogody 😉 Rada była jedna: dużo śmiechu, za co serdecznie dziękujemy osobom, które nas odwiedziły, a przede wszystkim Wojtkowi z NZS Politechniki Wrocławskiej, który rozbrajał nas w najmniej spodziewanych momentach :)

Kamil: Największym wyzwaniem, moim okiem, było podtrzymanie efektywnej komunikacji na szczeblu międzyuczelnianym, gdyż niektóre decyzje musiały być konsultowane wewnętrznie, czy to z Finansistą, z HR-em, czy z Przewodniczącym danej OU. Wynika to zapewne z tego, że stosunkowo mało inicjatyw NZS odbywa się na szczeblu regionalnym, przez co sporo czasu zajmuje zbudowanie zaufania i poczucia kompetencji w oczach zarówno członków teamu z różnych NZS-ów, jak i ich Zarządów. To naturalnie spowalnia i wydłuża proces decyzyjny oraz ogranicza możliwości koordynatorów. Rozwiązanie tego problemu udało się wypracować dzięki rozmowie oraz wynikającej z niej większej swobodzie i zaufaniu wobec działań Koordynatora Regionalnego. Drugim, choć na równi uciążliwym problemem okazał się wspomniany wcześniej nocleg. Po szybkim rozeznaniu w sytuacji, jasnym było dla nas, że nawet najtańszy hostel w centrum miasta pochłaniał cały nasz budżet. Niewiele taniej wychodziły ceny w akademikach, jednak za zgodą prorektora ds. studenckich na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, opłata ta została obniżona o 50%, co pozwoliło nam komfortowo zaplanować pozostałą część wydatków

3. Dlaczego warto brać udział w takich projektach? I czy, Wy, jako organizatorzy, zdecydowalibyście się pojechać za rok na Tour, jako uczestnicy?

Asia i Asia: Tour de NZS jest projektem, który łączy ludzi z NZS-ów w całej Polsce. Stwarza świetną okazję do poznawania NZS-iaków, naładowanych pozytywną energią i gotowych do działania, którzy zarażają entuzjazmem. Umożliwia wymianę pomysłów, a także poznanie tego jak funkcjonują inne NZS-y. Jednak Tour to nie tylko możliwość samorozwoju, ale przede wszystkim PRZYGODA ŻYCIA! Dla każdego jest to niesamowite przeżycie. Właśnie w taki sposób kształtują się przyjaźnie na całe życie. Miałyśmy w tym roku możliwość skorzystania z wyjazdu w ramach tego projektu i było to niesamowicie. Chętnie wyjechałybyśmy też w przyszłym roku.

Bartek:  Można wymieniać wiele powodów dla których warto brać udział w takich akcjach. Ważniejszymi są:
– możliwość poznania nowego miejsca, przy niewielkich kosztach,
– możliwość poznania nowych, wspaniałych ludzi,
– możliwość integracji z innymi członkami NZS-u,
– możliwość poznania zasad, na jakich działają inne OU,
– możliwość nowego, innego spojrzenia na dobrze nam znane projekty.
Osobiście zdecydowałbym się pojechać za roku na Tour de NZS jako uczestnik. Oprócz wymienionych argumentów, chętnie zobaczę na własne oczy, jak inne OU poradzą sobie z tym zadaniem.

Klaudia: Powodów, dla których warto brać udział w takich projektach jest kilka. To nie tylko możliwość odwiedzenia innego miasta, ale przede wszystkim świetny sposób na wymianę doświadczeń na temat działalności w organizacji studenckiej, na znalezienie inspiracji do dalszej pracy, no i oczywiście możliwość nawiązania fantastycznych znajomości i integrację :) Chyba każdy koordynator powinien wziąć udział w Tour de NZS 😉 Projekt godny polecenia! :)

Kamil: Działając trzy lata w NZS-ie nie miałem lepszej możliwości, by poznać i zintegrować się z członkami NZS-ów z innych miast Polski. Uczestnicy czują się docenieni za swoją działalność i zmotywowani do dalszego działania na rzecz Organizacji. Co więcej, była to najlepsza integracja regionu wrocławskiego, w jakiej miałem przyjemność uczestniczyć (a przy okazji organizować 😉 od czasów Finału Wampiriady w 2014 r.
Odpowiadając na drugie pytanie – zdecydowanie TAK! Najbardziej kusząca byłaby dla mnie wyprawa do miasta, w którym nie miałem jeszcze okazji być, jak np. Toruń, Rzeszów czy Białystok. Jestem ciekaw, jakie praktyki są tam stosowane i chętnie podzieliłbym się swoją (wtedy już niemal czteroletnią) wiedzą na temat kultury organizacyjnej i działalności NZS-u we Wrocławiu.

To już koniec tegorocznej edycji projektu wymian, zwanego Tour de NZS. Patrząc na zdjęcia zamieszczone na NZS-owych Fan Page’ach oraz przesłane pochwały uczestników możemy stwierdzić, iż  IV Edycja Projektu, podobnie jak jej poprzedniczki na długo pozostanie w pamięci Uczestników oraz Organizatorów Regionalnych.

Michał Lichacz, NZS Politechniki Wrocławskiej
Koordynator Ogólnopolski Tour de NZS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *