4

Unia – Apator, Falubaz – Unia i Unia – Sparta, czyli jeżdżenie w owalną kratkę…

24.05.2015 – Mecz „u siebie” z Toruniem dla Unii Leszno nie okazał się nawet najmniejszym sukcesem, ale kibice z pewnością nie mogli narzekać na brak widowiska. Dawno bowiem ostateczny wynik meczu nie był takim zaskoczeniem. Unia, jako lider tabeli, była zdecydowanie faworytem, ale już w pierwszych dwóch biegach role się całkowicie odwróciły.

Standardowo, zaczęło się od prezentacji obu drużyn na tradycyjnej objazdowej lawecie. W tym czasie kibice także nie próżnują i ci najwierniejsi na sektorze FAN puszczają „sektorówkę”. Wszyscy się cieszą – to będzie dobry mecz.

1 2Kto by pomyślał, że dobry głównie dla Torunia. Media toruńską wygraną na jak dotąd niezdobytej leszczyńskiej twierdzy nazywały niespodzianką.[1] Lecz nie ma się co dziwić – od początku jechali lepiej – pierwsze dwa biegi to była wygrana drużyny gości 1-5, co rzadko się zdarza. Warto jednak wspomnieć, że pierwszy bieg to była niesamowita walka o punkty, ale między drużyną Unii Leszno. Do tej pory nikt z kibiców nie rozumie, co też strzeliło do głowy naszym zawodnikom, aby ścigać się między sobą. Czyżby wewnętrzne problemy? A może para Pedersen i Piter Pawlicki to nie to? Później nastąpiły serie remisów (3 x po 3-3) i niewielkich przewag gospodarzy (2 x 4-2) lub gości (2-4 w 8. biegu). W 9. Biegu nastąpił chwilowy (jak się później okazało) przełom i gospodarze wygrali 5-1 i była to wspomniana wyżej para z pierwszego biegu, czyli w pełni zrehabilitowani Duńczyk i Piter! Okrzykom na trybunach nie było końca. W pobliżu nawet jeden z kibiców nieśmiało wyciągnął duńską flagę.

3Jednak radość nie trwała krótko. Na pozostałe sześć biegów, cztery obfitowały w remisy, a pozostałe dwa się zrównoważyły. Do ostatniej chwili wynik był niepewny. Jednak w 15. biegu gospodarzom nie udało się już dowieźć dostatecznej liczby punktów. Wynik meczu to 44-46. Pomyśleć, że tylko jedno oczko więcej doprowadziłoby do remisu, a dwa – do wygranej.

Ale jak wszyscy wiemy – często taki kubeł zimnej wody motywuje do walki jeszcze bardziej! Co „Byki” potwierdziły już tydzień później w Zielonej Górze. Patrz niżej.


31.05.2015 – Ostatniego dnia maja dla wszystkich najwierniejszych kibiców z Leszna odbywało się prawdziwe święto – „derby” w Zielonej Górze (co prawda mecz derbowy jest zawsze w ramach jednego województwa, ale z racji, że Gorzów przez długi czas był poza ekstraligą, dlatego to Leszno dla Zielonej Góry stało się kolejnym „największym wrogiem” i z uwagi na bogatą historię kibice obu tych miast nie szczędzą sobie w związku z tym „uprzejmych” słów – przyp. autorki).

Po roku przerwy w wyjazdach do ZG, osobiście byłam tak spragniona kolejnej dawki emocji, że cieszyłam się tym meczem jak małe dziecko. Dodatkowo, z typowo leszczyńską niechęcią względem lubuskiego Falubazu muszę przyznać, że takiego klimatu, jak na stadionie w ZG na ul. Wrocławskiej 69 nie ma nigdzie indziej. Jeszcze teraz mam przysłowiowe „ciary”, kiedy sobie przypomnę pierwszy wyjazd  i pierwszy doping gospodarzy, który dzięki dobrej akustyce i położeniu stadionu w niecce w środku lasu urósł do prawdziwego „ryku”, w niczym nie przypominającego ryku silników. Ale do rzeczy. Wracamy do biało-niebieskich.

56W tej chwili przychodzi mi do głowy wiele pamiętnych „sektorówek” kibiców z Leszna z poprzednich lat, np. (z tych możliwych do publicznego przytoczenia: „Na szachownicy królowa jest tylko jedna” oraz „Minuta ciszy dla zdechłej myszy”, które swoim pomysłem i wykonaniem budziły spory szacunek między nami-kibicami. Aż żal, że wnoszenie opraw przez kibiców gości zostało zakazane, bo znacząco obniżyło to jakość widowiska (przynajmniej części trybunowej). Ale zawsze pozostają szaliki, koszulki i mocne gardła, gotowe do krzyku! Powyżej na zdjęciu – Mama, a po prawej przykładowa koszulka UL – Królowa Speedwaya :)

Z chęcią podzielę się też z Wami poniżej nagraniami z drogi na stadion, na stadionie i powrotu.

Nagrania:

1) Unia do boju!

2) Unia to my!

3) Tylko zwycięstwo!

4) Klask, klask.

5) Jesteśmy zawsze tam… vol. 1

6) Jesteśmy zawsze tam… vol. 2

Musicie jeszcze wiedzieć, że nigdzie nie zobaczycie na raz tyle policji, jak w trakcie przemarszu w szpalerze z parkingu gości na stadion podczas meczu podwyższonego ryzyka. Śmieszne uczucie – jeżeli macie możliwość, sprawdźcie na własnej skórze! Oczywiście zdarzają się też nieprzyjemne zdarzenia, jak np. mandat na 500zł za rzekome „zakłócanie porządku publicznego” (wtedy cena wyjazdu zdecydowanie przerasta 35 zł za bilet na mecz + paliwo na dojazd) czy też inne „uspokojenia” – np. słowa od policjanta, że „nie mamy się cieszyć, bo nie jesteśmy u siebie” niejednego zbiłyby z pantałyku. Albo późniejsza miernego rodzaju pochwała w stylu „stanął jak …, to już Pani lepiej parkuje”. Ale cóż, pewnie Pan policjant zamiast pracował, wolałby akurat oglądać mecz – pewnie dlatego był taki „nie w sosie”.

7Przechodząc już do typowo sportowego aspektu – tego dnia „podrażnione byki pokazały rogi”[2], co z pewnością było odwołaniem do przeszłotygodniowej przegranej u siebie. To, co działo się na stadionie w ZG było kompletnie inną jazdą Unii (w międzyczasie łapcie poniższe selfie z Mamą, bo wiecie… Mama też czyta BlogNZS!)! To, co  „wyczyniali” na „obcym” torze nasi Piter, Zengi czy Emil było niesamowitym pokazem tego, co w żużlu najlepsze! 8Podobnie mocna druga linia, reprezentowana przez Nickiego Pedersena i Przemka Pawlickiego. Jedynym powodem do niepokoju była tylko słabsza postawa kapitana Tobiego i ponowne „drobne niesnaski” między Duńczykiem a własną drużyną, lecz tego dnia każdy leszczynianin nie skupiał się na tym, bo miał głównie powody do radości!

Biegiem po biegu punktacja rozłożyła się następująco (w nawiasach podano skumulowane wyniki, pogrubione są nazwiska zawodników Unii, a w oznacza wykluczenie zawodnika):

1. Hampel, Pedersen, Musielak, Jonsson 3:3 – remis na początek, zapowiadało się nieźle,
2. Pi. Pawlicki, Pieszczek, Smektała, Zgardziński 2:4 (5:7) – wygrana Unii Leszno – szał w klatce gości,
3. Zengota, Prz. Pawlicki, Jabłoński, Łoktajew (w) 1:5 (6:12) – podwójna wygrana Unii Leszno!,
4. Protasiewicz, Pi. Pawlicki, Sajfutdinow, Pieszczek 3:3 (9:15) – remis na ostudzenie,
5. Hampel, Łoktajew, Pedersen, Musielak 5:1 (14:16) – pierwsza wygrana ZG, ach ten Nicki!,
6. Zengota, Prz. Pawlicki, Zgardziński, Protasiewicz (w) 1:5 (15:21) – Zengi (były Falubaz) nie zawiódł,
7. Hampel, Protasiewicz, Sajfutdinow, Smektała 5:1 (20:22) – druga wygrana ZG,
8. Pedersen, Pi. Pawlicki, Protasiewicz, Pieszczek 1:5 (21:27) – ponowna podwójna wygrana gości,
9. Hampel, Zengota, Prz. Pawlicki, Jonsson 3:3 (24:30) – kolejny remisik,
10. Sajfutdinow, Pi. Pawlicki, Łoktajew, Jabłoński 1:5 (25:35) – Piter, prawdziwy demon szybkości!

911.  Łoktajew, Protasiewicz, Pedersen, Prz. Pawlicki 5:1 (30:36) – trzecia (i ostatnia) biegowa wygrana gospodarzy, znów ten Pedersen…
12. Pi. Pawlicki, Łoktajew, Smektała, Zgardziński 2:4 (32:40) – bezcenny punkt młodzika Bartka!
13. Sajfutdinow, Zengota, Hampel, Jabłoński 1:5 (33:45)
14. Prz. Pawlicki, Pedersen, Protasiewicz, Pieszczek 1:5 (34:50) – Nicki, no wreszcie!
15. Sajfutdinow, Hampel, Zengota, Łoktajew (d/4) 2:4 (36:54) – Nawet Hampel nie pomógł. Wielka feta!

Mecz u „Kargula” zakończył się wynikiem 36-54, czyli aż 18-punktową przewagą gości z Leszna!
W Zielonej Górze niebo tego dnia było zdecydowanie biało-niebieskie.


04.06.2015 – I ostatnia relacja z meczu. Mianowicie, kolejny wyjazd, Wrocław. Dokładnie w Boże Ciało – idealny dzień na podróż do stolicy Dolnego Śląska, jednakże z uwagi na remont stadionu Olimpijskiego i to akurat tej części, gdzie jest „klatka” dla kibiców gości, przez cały sezon goście nie mają wstępu na rozgrywki. Nie tylko zorganizowane grupy, ale także kibice indywidualni. Nielicznym z poza okolic Wrocławia tego dnia udało się wejść na stadion. Nam pozostało oglądanie transmisji w telewizji – coś, czego naprawdę serdecznie nie znoszę.

10Po pierwsze, nie ma tych emocji. Po drugie, nie czujesz zapachu. Po trzecie, w ogóle Cię tam nie ma. Nie uczestniczysz w tym, jesteś po prostu biernym słuchaczem. Dlatego jestem w stanie zrozumieć tych, którzy nie lubią żużla, bo „oglądali w TV i jest nudny”. Zapraszam na stadion! Bo naprawdę, jest różnica między meczem tam, a w TV, na niekorzyść TV. Chociaż nie mogę powiedzieć, mecz z Wrocławia z pewnością nie był nudny. Jednak okrzyknięcie go festiwalem upadków na pewno nie przemawiało na jego plus[3]

12Od samego początku miałam złe przeczucia. Pierwszy bieg Unii z Pedersenem na czele nie poszedł najlepiej. Drugi i trzeci były trochę bez historii, ale zdecydowanie nadgonił to bieg czwarty. Wtedy miał miejsce okropny wypadek  trzech zawodników, w tym dwóch Unii Leszno. Podczas gdy Janowski – zawodnik Sparty Wrocław bardzo szybko podniósł się z toru, po oba „Byki” wyjechała karetka. Pomimo że Rusek był zdolny kontynuować udział w meczu, to Piter pojechał do szpitala z podejrzeniem wstrząsu mózgu. Po wykluczeniu Emila i podstawienia drugiego młodzieżowca za Piotra, na konto Unii w tym biegu „wleciał” tylko jeden punkt. Kolejny bieg to ponownie podwójna wygrana gospodarzy. W drugiej odsłonie 6. biegu (ze względu na wypadek młodzieżowca z Wrocławia i on także pojechał do szpitala) po raz kolejny można było zaobserwować remis. W 7. Biegu z kolei ze startu nie wyjechali dwaj zawodnicy, zarówno Emil z Unii, jak i Milik ze Sparty – obojgu zdefektowały maszyny, co rzadko się zdarza – efektem tego był wynik biegu 3:2.
W połowie meczu Sparta prowadziła z Unią prawie dwukrotnością punktów. Kolejne trzy biegi to dalsze umacnianie wyniku po stronie gospodarzy. Unia, bez Piotrka, wyraźnie straciła morale. Zarówno  11., 12., jak i 13. bieg zakończyły się remisem. W biegach nominowanych (po kolejnym defekcie Emila i porażce Pedersena) po raz kolejny Sparta wygrała. Ostateczny wynik to 57-32 i trochę „kwaśna cytryna” po takiej pięknej wygranej z przed tygodnia. Co przyniesie mecz w Grudziądzu, 21.06.2015? We will see soon.

Marta Kamińska


[1] http://www.sportowefakty.pl/zuzel/523723/fruwajacy-doyle-fogo-unia-leszno-ks-torun-4446-relacja

[2] http://www.sportowefakty.pl/zuzel/525241/podraznione-byki-pokazaly-rogi-spar-falubaz-zielona-gora-fogo-unia-leszno-relacj

[3] http://www.sportowefakty.pl/zuzel/526215/festiwal-upadkow-betard-sparta-wroclaw-vs-fogo-unia-leszno-relacja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *