"Giulietta degli spiriti"

Zapomniana „Giulietta degli spiriti” Feliniego

„Giulietta degli spiriti”, to pierwszy, pełnometrażowy film Felliniego z 1965 roku. Zapomniane arcydzieło! Smakosze światowego kina kochają go za 131 minut pokarmu dla duszy, przyprawionego po włosku, czyli istne pomieszanie z poplątaniem. W tym szaleństwie jest jednak metoda. Zapraszam Was do teatru z sesją spirytystyczną na jeden z bardziej zapomnianych pomników mistrza.

Federico Fellini urodził się w Rimini, jako syn akwizytora i gospodyni domowej. Od dziecka fascynowała go tajemnica cyrkowych taborów. Sam reżyser często opowiadał o ucieczkach z domu, miał wówczas podróżować z cyrkowcami. Do dziś nie wiemy ile w tych historiach prawdy, a ile autokreacji (wielu biografów skłania się ku tezie, że Fellini mocno podkoloryzował swoją biografię). Osiemnastoletni Federico pisywał opowiadania do prowincjonalnych magazynów. Nie widząc dla siebie perspektyw postanowił jak większość młodych ludzi poszukać szczęścia w stolicy. W Rzymie poznał swoją muzę i przyszłą żonę – Giuliettę Masinę. Dzieła Felliniego zostały przesączone surrealistycznym spojrzeniem na świat i człowieka jako jednostkę. Patrząc na całokształt filmoteki artysty widzimy intensywne inspiracje osadzone w dojrzałym baroku i romantyzmie. Taki też był sam Fellini – kochał przepych, ostry przekaz przechodzący w niedomówienia. Współpracę z reżyserem wielu aktorów wspominało jako jedną, wielką improwizację. Nie trudno się domyślić, że nie każdemu taki styl pracy odpowiada; Fellini pracował z dość ekskluzywną grupą aktorów, często angażował amatorów.

Suzy, demoniczna sąsiadka Giuliett’y

„Giulietta degli spiriti” jest obrazem walki o wolność, w każdym wymiarze tego słowa. Fellini odkrywa przed nami realia życia kobiet (mających dobry statut majątkowy) we Włoszech. Są momenty, kiedy prawda i wyobraźnia zaczynają się przenikać do tego stopnia, że nie wiadomo co jest realną akcją, a co halucynacjami. Na co zwrócić uwagę? Fellini „szaleństwo myśli” głównej bohaterki zobrazował wariacjami na temat barw; technika jaką zastosowano do zapisu taśmy pozwoliła uzyskać monochromatyczny wyraz kolorystyki. Tytułowa Giulietta z naszego punktu widzenia jest „dziewczyną z sąsiedztwa” – fizycznie przeciętna, czego jest świadoma, prowadzi gospodarstwo domowe, wieczory spędza czekając na powroty męża od kochanki. Ale nie o nudnym życiu kobiety 30+ Fellini napisał scenariusz; film jest głębokim studium na umysłem kobiecym (Panowie!).

Prawdziwa włoska fantazja przyświecała Piero Gherardi, gdy tworzył kostiumy. Zauważono to w Hollywood, niestety dwukrotna nominacja do Oscara (scenografia i najlepsze kostiumy w filmie kolorowym) nie przyniosła mu nagrody. Film uhonorowano innym prestiżowym wyróżnieniem, nagrodą filmową corocznie przyznawaną przez Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej.

Przyjęcie u Suzy, rozmowa telefoniczna z kochanką i ostatnie dwie minuty filmu, to trzy sceny, które powinna zobaczyć każda kobieta. Włosko-francuska tragikomedia jest instruktarzem w pigułce dla wszystkich stłumionych, zmęczonych życiem pań. Urzekają stroje, piękne, nasycone kolory. Gorąco polecam. Nie jest to kluchowata komedyjka na deszczowy wieczór, fabuła wymaga od widza skupienia. Warto wygospodarować sobie te dwie godzinki dla duszy i dowiedzieć się czy Giulietta odnalazł definicję wolności. Może jesteście już po obejrzeniu oskarowych kreacji Felliniego i myślicie, że już Was nie zaskoczy? To błąd. Od „Giulietta…” warto rozpocząć przygodę z Fellinim, równie dobrze smakuje jako wisienka na torcie… ups jesteśmy we Włoszech, gdzie podaje się Tiramisu i używa języka gospodarzy (warto obejrzeć w oryginalnej wersji językowej)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *